Zapraszamy do czytania

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa firmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa firmowa. Pokaż wszystkie posty

W najnowszym newsletterze prezentujemy porady dla wszystkich zainteresowanych tematyką firmowej komunikacji. Główny temat poświęciliśmy gender marketingowi.


 
Czy zastanawialiście się kiedyś nad zjawiskiem segmentowania rynku ze względu na płeć? Okazuje się, że dostosowanie strategii marketingowej do potrzeb mężczyzn lub kobiet jest powszechne. Nic w tym dziwnego, gdyż proces decyzyjny oraz percepcja u kobiet i mężczyzn różnią się. Jednak prawdziwy gender marketing często jest upraszczany przez marketingowców, którzy tworzą przekazy bazując na stereotypowych modelach zachowań płci. W ten sposób statystycznie zmniejszają grono potencjalnych klientów o połowę. A co wy sądzicie na temat gender w marketingu?



W najnowszym Custom News przeczytacie także o nowej polityce Google. Firma coraz mocniej promuje działalność w sferze mobilnej. Od kwietnia zmieni się algorytm najpopularniejszej wyszukiwarki świata. Wyżej wyświetlane będą strony, które przystosowane są do wyświetlania na urządzeniach mobilnych. Wskazujemy strony internetowe, na których można przeanalizować mobilność firmowych witryn. Sprawdźcie sami.

W naszym nowym dziale prezentujemy przegląd najważniejszych i najciekawszych publikacji w dziedzinie marketingu i komunikacji. Wśród nich najnowsza książka Sergiusza Syprzaka – gratka dla wszystkich osób, które zajmują się komunikacją.

Wszystkim osobom zainteresowanym tematyką firmowej komunikacji polecamy najnowsze wydanie naszego firmowego newslettera.


Główny temat poświęciliśmy propozycji jednej z naszych czytelniczek. Czy kody QR to już przeszłość? Okazuje się, że popularność fotokodów ostatnimi czasy znacznie zmalała. A przecież to doskonałe narzędzie marketingowe. Jednak błędy wielu kampanii reklamowych, towarzyszące początkom QR kodów, zniechęciły do nich odbiorców. Słabnąca popularność to także wynik rozpowszechniającej się technologii rozpoznawania obrazów. Czytajcie więcej w newsletterze.

Każdy z Was miał taki przypadek. Siedzisz nad klawiaturą i nie masz pomysłu o czym powinien być kolejny wpis na Facebooku, albo Twitterze. Mamy jednak rozwiązanie. Inspirację możesz zaczerpnąć z kalendarza. Tak, z kalendarza! Nie wierzysz? Sprawdź naszą propozycję dotyczącą komunikacji.

Jednym z największych wrogów prasy firmowej jest nuda. Aby ją zwalczyć, stosuj różnorakie leady. To one budują dynamizm i skłaniają czytelników do lektury artykułów. Sprawdź nasze przykłady konstruowania ciekawych leadów.


W dziale newsów znajdziecie badania dotyczące przyszłości rynku mobilnego oraz e-commerce. Czy wiecie, że coraz mniej osób korzysta z tabletów, a przyszłość e-commerce należy do działań w modelu cross-device? Sprawdźcie także najnowsze doniesienia z branżowego rynku wydawniczego.

Jeśli myślisz, że typografia to jedynie wybór fontu, pogrubienie i dobór koloru, mylisz się. Typografia jest wszędzie. A dobra typografia to sztuka.


Każdy tekst jest produktem. Każdy produkt potrzebuje opakowania. Musi ono być eleganckie, ekstrawaganckie, nowoczesne, wystylizowane itd. Najważniejsze jednak, by przyciągało uwagę odbiorcy. Każde opakowanie jest jednocześnie reklamą. Suchy tekst nie ma siły przebicia. Potrzebuje odpowiedniej szaty graficznej. To ona decyduje, że sięgamy właśnie po niego. Typografia, jako sztuka projektowania, ma za zadanie stworzyć tekst, który będzie nie tylko atrakcyjny graficznie. Musi dbać o komfort czytelnika, a więc przejrzystość i czytelność. Celem typografii jest satysfakcja odbiorcy płynąca z lektury tekstu. Szczególne ważna jest w kreowaniu prasy firmowej, której tak zależy na trafianiu z treściami do odbiorców, a często porusza skomplikowane zagadnienia.

fot.dreamstime.com

Typografia zaczyna się dziś na ekranie monitora, kiedyś na tablicy zecera. Ustalamy proporcję magazynu, folderu, czy ulotki. Następnie określamy wielkość marginesów. Wyznaczamy miejsca tytułów, leadów, śródtytułów, pagin i stopek. Dobór kroju pisma, wielkości, kolorów, grafik, projektowanie zmyślnych układów, gry obrazem. Prasa firmowa daje możliwości na swobodne operowanie projektem graficznym. To właśnie zadanie typografa, aby wprowadzić urozmaicenia. Albo stworzyć taki projekt, któremu czytelnik się nie oprze. Atrakcyjność custom publishingu jest kluczem do jego sukcesu. Los publikacji zależy od typografii. To ona sprawia, że pracownik firmy, w wolnej chwili, nie sięgnie po pilot do telewizora, lecz po firmowy miesięcznik. – Konsument stał się przeładowany informacją, przesadnie krytyczny i zobojętniały, a jego potrzeba konsumpcji zaspokojona – napisał, w jednej ze swoich książek, Edgar Geffroy, jeden z najwybitniejszych motywatorów biznesowych. Typografia jest sztuką, która tę potrzebę na nowo rozbudza. Dociera do nas zewsząd. Każdy napis na bluzie, każda ulotka, reklama, strona internetowa, gazeta, czy książka są w znacznej mierze dziełem typograficznym. I to właśnie od typografii zależy ich sukces. To ona sprawia, że przystajemy na chwilę, porzucamy swój codzienny pęd, by na kilka sekund, czy minut, zanurzyć się w przyciągającym wzrok tekście. Typografia sprawiła, że chcemy czytać i poznawać kolejne treści. A w dodatku wywołać w odbiorcy poczucie, że ma w ręku produkt ekskluzywny, na który warto poświęcić czas.  
(RW)

Opowieści o naszych firmach/markach świetnie możemy realizować w firmowych magazynach. Pozwalają one zaprezentować szeroko wszystko co robimy i oferujemy. Jak jednak robić to skutecznie? Zawsze trzeba pamiętać o tych 6 przymiotnikach.



Podajemy 6 zasad, na których powinniśmy budować nasze firmowe magazyny. A jeżeli magazyn już jest, sprawdźmy czy możemy te 6 przymiotników odnieść do niego.
 
fot.dreamstime.com
 
 

Magazyn firmowy musi być:

Praktyczny

Czyli pomagać czytelnikowi i przedstawiać praktyczne wskazówki dotyczące świata, jaki wiąże się z naszą firmą.

Inspirujący

Magazyn zachęca do nieszablonowego działania, zachęca do kreatywnego działania. Pomaga wykorzystywać nasze produkty czytelnikom w nowy, nie znany dotychczas, sposób.

Pożyteczny

Tylko wtedy zostanie z czytelnikiem na dłużej. Czytelnicy przechowują i podają dalej informacje, które są wg nich przydatne.

Interesujący
Czyli nie na jeden temat, ale zróżnicowany i prezentujący teksty, które zachęcają czytelnika do sięgnięcia po niego. Tylko wtedy będzie on mógł przeczytać teksty o naszej firmie.

Prawdziwy
Nie podajemy w nim reklamowych zapewnień, ale budujemy trwałą relację poprzez wiarygodność. Niedopuszczalne jest publikowanie naciąganych lub nieprawdziwych informacji.

Wartościowy
Teksty muszą stać na dobrym poziomie, warto zapraszać do współpracy twórcze osoby. Oprócz treści pamiętajmy, że także forma jest ważna.
 
(MJ)
 

 

 

Ukazało się nowe wakacyjne wydanie PismoteQi. Znajdziecie w nim wiele interesujących materiałów, w tym między innymi rozważania o etyce w marketingu treści, a także specjalny wakacyjny komiks o magazynach firmowych.


 

PismoteQa to bezpłatny kwartalnik, wydawany przez MediateQę, o firmowych mediach w wielu aspektach. W nowym numerze polecamy temat wiodący, którym jest etyka w działaniach content marketingowych i mediach firmowych. Jest ona nieodłącznym elementem tworzenia treści i ich rozpowszechniania. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie określonych standardów, a gdy nikt jasno ich nie wytyczył – robienie tego na własną rękę. Wtedy uzyskujemy Wiarygodność – przepustkę do rąk odbiorców przekazów CM i prasy firmowej. Zachęcamy do sprawdzenia, na jakich zasadach etyka opiera się w content marketingu, a na jakich w mediach firmowych.

Piszemy o skutecznej dystrybucji magazynów firmowych. Warto zwrócić szczególną uwagę na ten ostatni aspekt procesu wydawniczego w mediach firmowych. By wytężona praca i wysiłek poświęcony na pisaniu, redagowaniu i projektowaniu magazynu nie szedł na marne. A nie stanie się tak tylko wtedy, gdy pismo trafi do czytelnika. Temu tematowi przyglądamy się w tekście: „Z rąk do rąk”.

http://www.mediateqa.pl/mediateqa/pismoteqa/PismoteQa4/index.html
 
W magazynie na warsztat wzięliśmy także role dziennikarzy firmowych w pismach wewnętrznych i zewnętrznych. Podpowiadamy także, jak unikać sytuacji kryzysowych w firmowych pismach. Oprócz tego oczywiście stałe rubryki, w tym wakacyjny komiks, który opowiada o magazynie firmowym na wakacjach.

 

PismoteQę można przeczytać pod adresem


lub otrzymać wydanie papierowe. Wystarczy napisać swoje dane – gdzie i do kogo mamy dostarczyć magazyn. Zgłoszenie należy wysłać na adres: biuro@mediateqa.pl. Magazyn wysyłamy oczywiście bezpłatnie.

Zachęcamy do lektury i zamawiania magazynu.
(MJ)

Odpowiedź przynosi najnowsze wydanie newslettera „Custom News”, poświęconego mediom i komunikacji firmowej. W numerze pokazujemy, na co zwrócić uwagę, by skutecznie docierać z wewnętrznymi wydawnictwami do ich odbiorców.


Skutecznemu docieraniu do rąk czytelników poświęcony jest temat numeru kwietniowego „CN”. Piszemy w nim, że by firmowa gazeta spełniała wszystkie swoje funkcje – informacyjną, integrującą, edukacyjną – musi skutecznie docierać do jej odbiorców. To szczególnie ważne w świetle ostatnich badań Weber Shandwick, które pokazały, że pracownicy są w stanie bronić swojej firmy w kontaktach z innymi, ale tak naprawdę… niewiele o swojej firmie wiedzą. To dowód na konieczność komunikowania i prawidłowego zorganizowania wewnętrznego obiegu informacji. Dlatego w temacie numeru radzimy, by docierać do każdego pracownika, korzystać z różnych narzędzi komunikacji, pamiętać o zasadzie przyzwyczajenia i weryfikować skuteczność naszych dystrybucyjnych działań.




Z racji tego, że przed nami Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (23 kwietnia), kolejne strony zawierają treści osadzone właśnie w tym kontekście. Po pierwsze polecamy książki niezbędne w szlifowaniu redakcyjnego warsztatu. Wiedząc, że content to podstawa firmowej prasy, sugerujemy, gdzie szukać wskazówek, jak produkować ten najwyższej jakości. Po drugie nawiązujemy do sytuacji, kiedy sięgamy w wewnętrznych wydawnictwach po treści opublikowane w innych gazetach lub zamieszczone w internecie. Przy tej okazji wyjaśniamy, jak cytować zewnętrzne materiały, by nie narazić się na konsekwencje prawne.

Na zakończenie tradycyjna porcja wydarzeń z branży. Tym razem słów kilka m.in. o wpływie sieci na nasz humor, obopólnej wymianie w Custom Publishingu i You Tube’ie jako narzędziu, które generuje najbardziej wartościowe wizyty internautów.



Mamy nadzieję, że kwietniowy „CN” będzie przyjemną lekturą na zbliżające się wielkanocne dni. Z tej okazji niespodzianka na ostatniej stronie – koniecznie zajrzyjcie!



AG


Co łączy badanie Instytutu Gallupa i prasę firmową? Wspólnym mianownikiem jest tutaj zaangażowanie pracowników.

Raport stworzony przez Instytutu Gallupa, najstarszy ośrodek badania opinii społecznej na świecie, pn. „State of The Global Workplace” pokazał, że globalnie jedynie 13% pracowników angażuje się w swoją pracę, czerpiąc przy tym satysfakcję i gwarantując rozwój firmy. Z raportu wynika, że firmy, które inwestują w swoją załogę, otrzymują w zamian zaangażowanie owocujące nawet trzykrotnie większymi zyskami.

W raporcie Instytutu Gallupa scharakteryzowano trzy rodzaje pracowników. Pierwsza grupa to zaangażowani (engaged), którzy czerpią ze swojej pracy radość i satysfakcję. To najcenniejszy zasób dla firm, działający na ich rozwój i wprowadzający innowacje. Pracownicy niezaangażowani (not engaged) to druga grupa wyróżniona przez IG. Jej przedstawiciele podchodzą do pracy bez pasji i energii. To grupa 63% pracowników, którzy, jak zaznaczyli autorzy raportu, „lunatykują” (czekają na zakończenie dnia). Wreszcie kontestujący pracę – trzeci typ pracowników opisany w raporcie „State of The Global Workplace”. To ludzie niezadowolenie z pracy, okazujący to niezadowolenie i podważający osiągnięcia zaangażowanych pracowników. Jest ich na świecie prawie 25%.


Jesteś ciekawy innych wniosków, płynących z raportu Instytutu Gallupa? Pobierz raport


Zdaniem autorów raportu zaangażowanie pracowników można zwiększyć – co wydaje się dość oczywiste – zatrudniając właściwych ludzi i inwestując w aktualnych pracowników. Druga rada IG odnosi się do dbania o dobre samopoczucie pracowników. Jak czytamy w raporcie – im ono lepsze, tym firma może osiągnąć wyższe zyski. Generatorem dobrego samopoczucia pracowników, a przede wszystkim ich zaangażowania jest prasa firmowa. Szczególną rolę odgrywają magazyny wewnętrzne, które emocjonalnie angażują firmową załogę, budząc jej motywację. Pismo stwarza bowiem poczucie, że pracownicy są częścią konkretnej marki i realizowane przez nich działania realnie wpływają na jej sytuację.

To możliwe dzięki publikowaniu w firmowych gazetach nie tylko informacji ważnych z punktu widzenia osób decyzyjnych, kierownictwa (od nich nie da się uciec, ale można zadbać, by zostały zaprezentowane w ciekawej formie i straciły tym samym na „nudności”), ale też luźniejszych materiałów, zawierających relacje z firmowych imprez, pokazujące społeczną działalność i pasje pracowników. Jak słusznie zauważył bowiem Jacek Prześluga, jeden z jurorów konkursu Szpalty Roku organizowanego przez SPF, mówiąc o najważniejszych cechach prasy firmowej: „Zwracam uwagę na content (…). Weryfikuję, (…) czy prowokuje odbiorcę do działań i jak bardzo go angażuje – nie tylko na poziomie krzyżówek i rebusów. Największym grzechem w publikacjach firmowych jest przybieranie formy pasa transmisyjnego – od zarządu lub managamenetu do załogi i klientów. Nowoczesne media konsumenckie oraz pracownicze powinny odchodzić od tej formy. W komunikacji arcyważny jest głos pracownika (…)”.

Eksperci Gallupa uważają, że zaangażowani pracownicy nie tylko poprawiają wyniki finansowe firmy, ale są też kreatorami jej wizerunku, reprezentując konkretny brand w kontaktach z innymi. Prasa firmowa wydaje się być odpowiednim narzędziem tej kreacji.




AG




Dokładnie rok temu zaczęliśmy wydawać „Custom News” – newsletter o prasie firmowej i Content Marketingu. Nasza pierwsza rocznica zbiega się z końcem 2013 roku, dlatego w ramach prezentu urodzinowo-gwiazdkowego oddajemy w ręce czytelników świąteczny numer „CN”, z dużą ilością podsumowań. Mamy nadzieję, że w ciągu ostatnich miesięcy dostarczyliśmy Wam wielu powodów, by z podobną energią podsumować naszą publikację.


Świąteczne wydanie „Custom News” to przede wszystkim szeroki przegląd wydarzeń w Custom Publishingu i Content Marketingu z ostatnich ponad 300 dni. Przeanalizowaliśmy na spokojnie, co się wydarzyło i przedstawiamy ciekawy – treściowo i graficznie – raport z branży. Podzieliśmy go na trzy główne kategorie: prasę firmową, CM i social media. Chcieliśmy, żeby przyjrzenie się najważniejszym faktom, wypowiedziom, liczbom i trendom stało się pretekstem do zastanowienia nad kształtem rynku komunikacji firmowej w przyszłym roku.

Pogrążeni w przedświątecznych refleksjach nad mijającym rokiem, stawiamy w „CN” również pytanie o to, czy to odpowiedni czas na modyfikowanie firmowych pism. Przyjęło się, że grudzień/styczeń równa się zmianom. Wychodząc naprzeciw takiemu założeniu, wyliczamy jego wady i zalety. Prowokujemy do przemyślenia, czy natłok spraw związanych z zamknięciem roku, planowaniem budżetu i zadań na nadchodzące miesiące, może pomóc w dodaniu naszym wydawnictwom nowej mocy, czy będzie raczej chaotyczną sztuką dla sztuki.
 
 

W grudniowym numerze nie zapominamy, że specjalista od komunikacji też człowiek, i jak każdy z nas zasłużył na prezent. By nie zmuszać św. Mikołaja do zbyt długiego główkowania nad odpowiednim upominkiem, podpowiadamy, co może znaleźć się pod choinką media menadżera, by sprawić mu przyjemność. A przy okazji połączyć sferę zawodową z życiem prywatnym.

Tradycyjnie dokonujemy też comiesięcznego przeglądu branży. Grudzień przyniósł przepis na skuteczny mailing za pomocą CM i pokazał, które schematy myślowe szkodzą marketingowi budowanemu w oparciu o treści. Ostatni miesiąc zaprosił też do Pozytywnie Informującego Tramwaju i do kiosku po bezpłatny egzemplarz… prasy firmowej. Czyżbyśmy stali u progu rewolucji?

W pierwsze urodziny naszego newslettera nie chcemy rozliczać się sami ze sobą. Z każdym kolejnym wydaniem „CN” staraliśmy się oddawać w ręce czytelników porcję przydatnych w codziennej pracy porad, dzielić się własnym know how i doświadczeniami zdobytymi w czasie dotychczasowej pracy nad firmowymi wydawnictwami. Mamy nadzieję, że produkowany przez nas content budził ciekawość i angażował. Na tyle, by za rok, w podobnym lub szerszym gronie, świętować nasze kolejne urodziny i rozliczać się z kolejnym rokiem pełnym zdarzeń, które chętnie podsumujemy.



Życzymy radości z naszego prezentu – niech się czyta!





AG

Czy nie można połączyć magazynu wewnętrznego i zewnętrznego w jeden projekt? Jeżeli zadalibyśmy to pytanie księgowej albo dyrektorowi finansowemu, pewnie od razu przyklasnęliby temu pomysłowi. Ale czy to naprawdę realne rozwiązanie? Spróbujmy na spokojnie poszukać odpowiedzi.


Pytanie o możliwość połączenia magazynu wewnętrznego z zewnętrznym zadaję nie bez przyczyny. Ostatnio uczestniczyłem w kilku spotkaniach i rozmowach, których meritum sprowadzało się właśnie do zaprezentowanego w leadzie pomysłu. Część z tych sytuacji była przypadkowa i wynikała pewnie z braku przekonania, co do tego, co dana instytucja czy firma chce robić w obszarze komunikacji. Ale część była celowa i prowokowała do poszukiwania rozwiązań z gatunku „2 w 1”, takiego „wash&go” – parodiując znany szampon z lat 90.

Koncepcja takiego wydawniczego mixu sprowadza się do założenia, by robić pismo z pracownikami, by to oni wypełniali je treścią, a jednocześnie, by udostępniać wewnętrzną gazetę odbiorcom zewnętrznym – klientom, partnerom biznesowym. W większości magazynów firmowych nie drukuje się wiedzy tajemnej i „wypłynięcie” na zewnątrz publikowanych w nich artykułów raczej nie spowodowałoby katastrofy. Problem jest jednak bardziej złożony, warto przyjrzeć się pomysłowi „2 w 1” szerzej.

By nie wchodzić zbyt głęboko w funkcje obu wydawnictw, spróbujmy przenieść nasz problem na półkę mediów tradycyjnych. Pisma dla pracowników to specyficzna odmiana prasy lokalnej. By były czytane i prawidłowo odgrywały swoją rolę, muszą się jak najgłębiej wgryzać tematycznie w naszą społeczność – i tu pojawia się pierwszy problem. Odbiorca zewnętrzny nie będzie pewnie zainteresowany ani wszystkimi procesami, jakie zachodzą w firmie, ani sprawami pracowniczymi opisywanymi w magazynie.
 


fot.dreamstime.com
 
Jeżeli mieszkasz w Katowicach, to pewnie nie zostaniesz wiernym czytelnikiem tygodnika lokalnego z Kołobrzegu. Może z ciekawości przejrzysz gazetę, ale to wszystko. Próby rozmiękczania treści dla pracowników, podawania ich w uogólnionej formie będą powodowały, że w rezultacie oni sami przestaną interesować się wydawnictwem, której do tej pory tworzyli, które było im dedykowane. Duża ilość materiałów o produktach i usługach, pojawiające się na każdej szpalcie porady będą działać drażniąco na target wewnętrznego magazynu. Większość pracowników doskonale te informacje zna i magazyn robiony w ten sposób uzna za nudny bełkot.

Trzymając się starego prawidła, które mówi, że jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo, widzimy, że pomysł godzenia dwóch odrębnych ról w jednym piśmie jest niewykonalny. Pojawia się jednak małe „ale” – część treści przygotowywanych dla pracowników i klientów może się pokrywać. I z pewnymi zmianami możemy je publikować i wewnątrz, i na zewnątrz. W wydawnictwie zewnętrznym raczej chętnie napiszemy o akcjach, w jakich biorą udział nasi pracownicy, a oni w swoim piśmie chętnie o tym przeczytają. Trochę więc ten ogień i woda ze sobą współgrają. Trochę.
MJ

Kilka lat temu dziennikarze czy medioznawcy o pismach firmowych mówili z pogardą. Często z ich ust padały sformułowania: „gazetki reklamowe”, „broszurki”. Stawiano je na równi z ulotkami produktowymi. Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła.


Content marketing obecny jest w różnych kanałach. Korzystają z niego również media tradycyjne do sprzedawania swoich produktów (te same media, które działają według standardów, w których chiński mur dzieli redakcję i biuro reklamy). W ostatniej gazecie „Świątecznej” (sobotnie wydanie „Gazety Wyborczej”) opublikowany został dwukolumnowy wywiad z Wojciechem Malajkatem. Pod jego główką znalazło się zdjęcie płyty wydanej przez Agorę (wydawca „GW”) z dopiskiem, gdzie możemy ją kupić (bez dopisków – promocja itd.).

I teraz pytanie: czy wywiad ukazał się, by wrzucić promocję płyty, czy dopiero po jego przeprowadzeniu postanowiono wykorzystać rozmowę do promocji produktu? Nie krytykujemy tego – wszak to sama „Gazeta” (a razem z nią inne tradycyjne media) ustalała sobie te standardy, które dziś, w ciężkich dla prasy czasach, trzeba naginać. Dla nas to kolejny przykład, że content marketing jest po prostu skuteczny.
Zachęcamy do przeczytania pierwszego numeru newslettera o pismach firmowych wydanego przez MediateQe.
PRZECZYTAJ CUSTOM NEWS


Wydawnictwa się zmieniają – druki papierowe zastępują elektroniczne przekazy. Chcemy wiedzieć szybciej, mieć informacje ciągle pod ręką, podane najlepiej w telegraficznym skrócie. Ale nie pozbawione sensu, praktyczne, z cennymi poradami. Wychodząc naprzeciw medialnej rewolucji proponujemy CUSTOM NEWS – newsletter branży custom publishing. Interesuje nas wszystko, co dotyczy prasy firmowej – i tej wydawanej na potrzeby pracowników, i tej publikowanej na zewnątrz. Pytamy, wyjaśniamy, radzimy, przeglądamy wydarzenia z rynku CP. Wierząc, że oddajemy do lektury coś przydatnego i przyjemnego.
PRZECZYTAJ CUSTOM NEWS


Komunikacja z pracownikami może odbywać się na rozmaite sposoby. Ale warto zwrócić uwagę, jak wiele możemy osiągnąć dzięki wydawaniu dobrego firmowego biuletynu.
Najważniejszą cechą pisma firmowego jest jego jawność. Wszyscy pracownicy niezależnie od stanowiska, jakie zajmują, bez względu na staż pracy, otrzymują takie samo wydawnictwo. To buduje poczucie wspólnoty. Nie można zapominać, że pisma firmowe są atrakcyjne i czytane przez pracowników nie tylko dla wiedzy, ale także dla przyjemności. Gdy dobrze ustawimy proporcje treści w naszej gazecie, nie będzie ona nudną i niechcianą lekturą, ale chwilą czytelniczej radości. Biuletyny firmowe to również użyteczne wydawnictwa, które pozwalają zwiększać wiedzę pracowników o firmie, o procesach i zmianach, które w niej zachodzą. Są wspaniałym forum do wymiany doświadczeń oraz informowania o wdrożeniach. A ponieważ pisma wydajemy regularnie, dzięki temu nasza komunikacja zachowuje ciągłość (szczegółowo już o tym pisaliśmy).
Pismo firmowe to narządzie wielu możliwości, na którym możemy oprzeć naszą komunikację w firmie. Pamiętajmy, że bez skutecznej komunikacji wewnątrz, nie da się zbudować dobrych relacji na zewnątrz.
A na koniec – w kryzysowych czasach bardzo ważny argument. Wydawanie pisma firmowego, w porównaniu z innymi środkami komunikowania wewnątrz, nie jest drogie.
Dobra agencja wydawnicza na pewno nie zapomni o tym, że prasa firmowa także podlega rejestracji. Zgodnie z polskim prawem, by wydawać gazety, należy je zarejestrować. Gdy tego nie robimy – popełniamy przestępstwo. Sprawą powinni zainteresować się wydawcy pism zewnętrznych. Komunikacja z pracownikami za pomocą firmowych biuletynów traktowana jest jako druki wewnętrzne i tu konieczności rejestracji nie ma. Sama rejestracja nie jest procesem zbyt skomplikowanym i kosztownym. Polega na złożeniu odpowiedniego wniosku w odpowiednim Sądzie Okręgowym. W wniosku tym musimy podać: dane wydawcy, redaktora naczelnego, nazwę pisma i częstotliwość z jaką się ono ukazuje. Sprawa rozpatrywana jest na posiedzeniu niejawnym sądu, a cała procedura rejestracyjna trwa nie dłużej niż 30 dni.

Rejestracja oprócz tego, że jest obowiązkiem, daje nam pewne prawa. Dzięki zarejestrowaniu naszego tytułu sąd nie wpisze już w zestawienie pism wewnętrznych wydawnictwa o takiej samej nazwie. Po rejestracji naszego tytułu możemy także wystąpić do Biblioteki Narodowej o nadanie numeru ISSN. Warto także pamiętać, że obowiązek rejestracji dotyczy nie tylko papierowych wydań, ale i magazynów publikowanych w Internecie.

W przypadku pytań związanych z tym tematem proszę o kontakt: m.jasiak@mediateqa.pl
Piękna i atrakcyjna... … szata graficzna naszego pisma. Gdy powstaje – jest piękna, czujemy motyle w brzuchu. Z czasem widzimy wokół inne magazyny, które właśnie zadebiutowały. I zaczynamy porównywać je do naszego wydawnictwa. Dostrzegamy, że coś jest nie tak. Narasta w nas chęć zmian. Tę chęć zmian wzmaga dodatkowo przekaz, który towarzyszy debiutującym pismom. Czytamy o zmianach w różnych magazynach, każdy nowy layout jego autorzy określają kilkoma słowami-kluczami: dynamicznie, przejrzyście, nowocześnie. W ostatnim czasie często pojawia się także słowo-wytrych: internetowo. I gdy w głowie grają nam już te wszystkie rady, zaczynamy kombinować, czy aby nie zostaliśmy z naszym firmowym magazynem w tyle. I też chcemy zmian. Dlatego dziś trochę o powstrzymywaniu tej chęci do zmian. Oczywiście nie ma konkretnej daty, precyzyjnie określonego czasu, kiedy powinniśmy wypielęgnować w sobie pomysł na zmianę. Najważniejsze, by nie ulegać chwilowym impulsom, szczególnie tym zewnętrznym w stylu: „Bo wszyscy tak robią”. To, co dobre dla nich, nie musi być korzystnym rozwiązaniem dla nas. Niech nasza chęć na zmiany nie wynika tylko z koncepcji: „Bo będzie ładniej”. A czy przy okazji będzie też praktycznie? Czy zachowamy to, co najważniejsze w naszym magazynie? Czy zostanie już tylko „ładniej”? Nie ścigajmy się z Internetem ani go nie kopiujmy, szczególnie te redakcje, które cały czas wydają tylko w papierze, mają jakąś słabość do działania wzorem sieci. Warto przywiesić sobie nad biurkiem kartkę z napisem: „Robimy w papierze”. Od ponad 350 lat w Polsce ukazują się gazety. Ludzie czytali je, gdy nie istniał wirtualny świat. I będą nadal czytać, także spokojnie z tymi mariażami. No i najważniejsze – czas. Dajmy szansę czytelnikom. Nie wywracajmy co chwilę naszych makiet do góry nogami. W prasie firmowej, niestety, często dzieje się to co roku, a to z uwagi na tak ogłaszane konkursy pism z tego segmentu. Gdy mamy do czynienia z kwartalnikiem, to tylko cztery wydania, wiec zanim wszystko zacznie nam dobrze działać, nim czytelnik zdąży się do czegokolwiek przyzwyczaić, my już mu „ciach!” i po nowemu. Proszę, nie róbmy tak. A może jeszcze ważniejsze – zmiana layoutu musi wynikać ze zmiany całej koncepcji pisma, musimy całość przemyśleć na nowo. Gdy mamy nowe pomysły redakcyjne, inne zapotrzebowanie odbiorców – to śmiało. Ale w uzgodnieniu z redakcją, a nawet w konsultacji z autorami. Posadzenie grafika przed komputerem nie daje nam szansy na nową gazetę. To tylko stary produkt w niepasującym przeważnie opakowaniu. A teraz spójrzcie na swoje i gazety i znów poczujcie motyle w brzuchu...
Kilkanaście lat temu trafiłem na szkolenie harcerskich służb informacyjnych. Były to osoby z różnych chorągwi z całego kraju. Celem szkolenia było ich lepsze przygotowanie do działań komunikacyjnych na ich terenie. W tym zdobycie podstaw wiedzy do wydania własnego biuletynu. Miałem mówić o layoucie i jego składowych. Z za planowego dwugodzinnego spotkania z grupą fajnych ludzi wyszło nam kilkanaście godzin. Kończyliśmy gdy świtało. Ale efektem był ich pierwszy wspólny layout gazetki konferencyjnej. Sami zaprojektowali.. Mieli ochotę siedzieć w nocy. I podczas tej jednej nocy poznali podstawy layoutu ale także podstawowe funkcje wtedy jednego z podstawowych programów do składu czyli Page Makera. Fajna grupa zapaleńców którym przypasował mocno temat. Ta historia pojawia się tu nie przypadkowo. Chciałem napisać kilak zdań o szkoleniach dla redakcyjnych zespołów pism firmowych. Bo te jeżeli są organizowane to przeważnie jak obserwuje są obarczone dwoma grzechami pierworodnymi

Grzech pierwszy – przerost czyli za dużo wiedzy naraz. Zbyt fachowej i zupełnie niepotrzebnej osobom piszącym do firmowych biuletynów. Nie trzeba opowiadać o teoria wszystkich gatunków dziennikarskich. A tym bardziej zaczynać od retoryki Schopenhauera.

Grzech drugi – zły dobór uczestników i dopasowanie programów dla nich. Nie warto mówić stałemu zespołowi jeżeli taki jest od podstawach. I odwrotnie autorom piszącym od czasu do czasu nie zawracajmy głowy na przykład szczegółami dotyczącymi planowania pisma i jego układu.


Dlatego zawsze gdy planuje szkolenie autorów piszących do firmowego pisma kładę nacisk na
zrozumienie procesu – postarajmy się pokazać czego oczekuje od nas odbiorca naszych tekstów, czyli jakie informacje są ważne, od poprawienia tekstu jest agencja i ona za to bierze pieniądze
Pokażmy ze są fachowcami w swoich dziedzinach, maja wiedzę i inni pracownicy chętnie z tym się zapoznają. A formy przelania tego na papier są naprawdę różnorodne
Słuchajmy potrzeb i nie bądźmy przyspawani do ramowego planu szkolenia. Jeżeli zespołów zależy na tym by zwiększyć ilość autorów to popracujmy nad tym. Ich uwaga i tak jest skoncentrowana na tym zagadnieniu.
Zabierajmy na szkolenie jak najwięcej osób z rożnych działów. Nie tylko zespól który przygotowuje pismo. Ale także potencjalnych autorów. Przedstawmy idee pisma i plusy jakie daje opublikowanie w nim materiałów.
Zróbmy to w formie zabawy. Niech drą gazety i lepią z nich własne okładki.. Pokażmy mechanizmy i zaciekawmy.. Bo robienie gazet to przecież fantastyczna przygoda.
Gdy słyszę opinie o tym iż papier umarł a teraz będzie już tylko cyfrowo to zawsze się uśmiecham. Ten rok jest o tyle ciekawy, że co chwila dostajemy do ręki info które pokazuje iż grzebanie papieru jest przedwczesne. Kolejną taką informacją jest tekst z czerwcowego magazynu Press. Jacek Przybylski pisze w nim o sytuacji na polskim rynku e-magazynów. Pokazuje w nim problemy wydawców jak i złożoność rynku. I problem z umiejscowieniem na nim e-magazynów. Z jednej strony przecież to nie typowy internet a z drugiej nie typowa gazeta. Dlatego wydawcom tych periodyków ciężko o reklamę i bilansowanie działalności. Dlatego część z nich by przyspieszyć proces pozyskiwania środków z reklam wprowadza... wydania drukowane. Zrobił tak już min. znany magazyn ekonomiczny Proseed. Poleca ten tekst. Zwłaszcza, że przed tą częścią rynku wydawniczego sporo pracy. |Chociażby stworzenie jednolitego systemu badań czytelnictwa. Bo bez tego nie da rady ruszyć po budżety w domach mediowych.