Zapraszamy do czytania


Komunikacja jest jedyną prawdziwą, konkurencyjną cechą. Jeśli ty nie pomożesz swoim klientom dowiedzieć się więcej, kto ma to zrobić? Twoja konkurencja? – tak mówi Joe Pulizzi, założyciel Content Marketing Institute. Co Pulizzi sądzi jeszcze na temat CM można przeczytać w drugim w tym roku wydaniu Custom News.

 

Wejdź i przeczytaj CUSTOM NEWS


Dużo miejsca w naszym newsletterze poświęciliśmy tym razem blogom firmowym. Dzięki nam możesz sprawdzić, za pomocą jakich narzędzi osiąga się sukces w korporacyjnym blogowaniu. By jeszcze bardziej praktycznie wspierać w pracy komunikacyjnych specjalistów, rozbieramy na części pierwsze szpigiel firmowego magazynu. Piszemy także o trendach w raportach rocznych. A do tego tradycyjny przegląd branży. Wniosek? Warto zajrzeć do najnowszego do Custom News:).


Aplikacja, formuła, kreatywny – czy nie nadużywasz tych słów na stronie internetowej swojej firmy? Siedem polskich ministerstw udowodniło, że to wyrazy, które mogą służyć za językową podstawę do ich stron internetowych. Rada Języka Polskiego mówi temu: STOP.


RJP objęła szczegółowymi badaniami portale siedmiu ministerstw i Narodowego Funduszu Zdrowia. Efekt? Nadmiar modnych, obcobrzmiących słów, amerykanizacja słownictwa, błędy ortograficzne, problemy z interpunkcją, urzędowo-kancelaryjny charakter wpisów. Wniosek? Każdy z resortów powinien zatrudnić językoznawcę. Rada Języka Polskiego zaleca, aby polskie ministerstwa stały się bardziej przyjazne obywatelom, w końcu to dla nich tworzą treści na swoje internetowe serwisy. Ale resorty jak na złość: zamiast podania wolą mówić o aplikacji, zamiast programu o formule, zamiast pomysłowości o kreatywności. Operacjom na języku polskim towarzyszą dodatkowe zabiegi z przeszczepianiem zagranicznych słów. Nie ma warsztatów – jest work shop, nie ma biur podróży – są tour operatorzy, nie ma kierunku – jest destynacja.


fot: PWN

Po co utrudniać? – pyta RJP. I podkreśla, że największym grzechem portali ministerialnych jest zbyt mała ilość tekstów pisanych w zrozumiały sposób, lekkim piórem, z użyciem mowy potocznej. Dlaczego resort odpowiedzialny za sport i turystykę nie publikuje na swojej stronie materiałów zachęcających do aktywności fizycznej? Dlaczego w serwisie NFZ komunikaty dla pacjentów i lekarzy pisane są tym samym językiem? Zdaje się, że administratorzy przebadanych przez Radę Języka Polskiego serwisów nie odpowiedzieli sobie na te pytania. I błąd – treści zamieszczanych w sieci wpisów budują przekaz. Od tych treści zależy, czy odbiorcy zrozumieją ten przekaz i w jaki sposób ukształtuje się ich opinia na dany temat – będą content czy nie?

Aleksandra Głąb

 
Źródło: „Dziennik Polski”, nr 35/2013 (11 lutego)

Kilka lat temu dziennikarze czy medioznawcy o pismach firmowych mówili z pogardą. Często z ich ust padały sformułowania: „gazetki reklamowe”, „broszurki”. Stawiano je na równi z ulotkami produktowymi. Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła.


Content marketing obecny jest w różnych kanałach. Korzystają z niego również media tradycyjne do sprzedawania swoich produktów (te same media, które działają według standardów, w których chiński mur dzieli redakcję i biuro reklamy). W ostatniej gazecie „Świątecznej” (sobotnie wydanie „Gazety Wyborczej”) opublikowany został dwukolumnowy wywiad z Wojciechem Malajkatem. Pod jego główką znalazło się zdjęcie płyty wydanej przez Agorę (wydawca „GW”) z dopiskiem, gdzie możemy ją kupić (bez dopisków – promocja itd.).

I teraz pytanie: czy wywiad ukazał się, by wrzucić promocję płyty, czy dopiero po jego przeprowadzeniu postanowiono wykorzystać rozmowę do promocji produktu? Nie krytykujemy tego – wszak to sama „Gazeta” (a razem z nią inne tradycyjne media) ustalała sobie te standardy, które dziś, w ciężkich dla prasy czasach, trzeba naginać. Dla nas to kolejny przykład, że content marketing jest po prostu skuteczny.


Gdzieś na uboczu rynku związanego z customem jest w Polsce prasa wydawana dla mieszkańców przez samorządy. Innymi słowy – biuletyny informacyjne. Wydawnictwa te budzą sporo kontrowersji – zarówno prawnych, jak i etycznych. Jednak pomimo to spełniają także ważne funkcje społeczne. I mogłyby stać się częścią rynku custom publishing.


Na początek zacznijmy od największych grzechów tych wydawnictw:
  • temat przewodni: polityka i nachalne promowanie samorządowej władzy,
  • zagrożenie dla lokalnej prasy niezależnej – pisma samorządowe są często traktowane przez ich wydawców jako narzędzie do walki z prywatną prasą, która krytykuje władzę (gazeta zamieniania jest w ciąg odpowiedzi na zarzuty, a prasa prywatna, w ramach kary za krytykę, nie dostaje do publikacji urzędowych obwieszczeń),
  • nuda, czyli „szkoda publicznych pieniędzy na niską jakość publikacji”,
  • tworzenie wydawnictw niskim kosztem, co wpływa na ich jakość, delegowanie do tego urzędników lub np. agencji reklamowych, nie mających odpowiedniego know-how, by zrobić dobre pismo.

Co do tego ostatniego zarzutu, muszę się przyznać, że uczestniczyłem w kilku przetargach i konkursach na realizację wydawnictw samorządowych. I muszę stwierdzić, że rozstrzygnięcia jakie tam zapadały do dziś mnie dziwią. Pewnego razu postanowiliśmy nawet złożyć ofertę poniżej progu opłacalności, co znaczy, że chcieliśmy dopłacać do tego interesu. Ale nawet to nie pomogło w wygraniu przetargu.

Największą bolączką przetargów na wydawanie samorządowej prasy, pomijając kwestie ich wątpliwej uczciwości, jest sposób ich przeprowadzenia. Kryterium decydującym jest cena. To dlatego branża customowa nie może na tym rynku zaistnieć. Jakość to koszty – może i samorządy kiedyś to zrozumieją.

Jednak by nie było tak pesymistycznie, warto wspomnieć, że biuletyny wydawanie przez samorządy mają także dobre strony:
  • są wydawane w miejscach, gdzie nie ma niezależnej lokalnej prasy i dzięki temu stanowią źródło informacji dla mieszkańców,
  • to doskonałe miejsce do prowadzenia akcji społecznych czy obywatelskich,
  • pomagają wprowadzać zmiany w gminach,
  • służą promowaniu obywatelskich postaw, zachęcają do prowadzenia konsultacji społecznych i rozszerzania wpływu mieszkańców na ich okolicę.

Warto bliżej przyjrzeć się rynkowi prasy samorządowej. I tłumaczyć samorządowcom, że większość z nich idzie złą droga, wybierając rozwiązania, które przynoszą więcej strat niż zysków. To zyski rozumiane jako poparcie dla władzy budowane za publiczne pieniądze. A uprawiana w gazetach samorządowych nachalna propaganda (są pisma, w których na każdej stronie wójt/burmistrz/prezydent coś wręcza, odbiera, pozuje) często wzbudza tylko śmieszność.



W kolejnej odsłonie CUSTOM NEWS – newslettera o branży custom publishing przedstawiamy praktyczne porady dla wydawców prasy firmowej – wewnętrznej i zewnętrznej – jak postępować w czasach kryzysu. Zamykać pismo, rezygnować z wydawania? Nie – czytając nasz newsletter dowiesz się, jak w mniej inwazyjny sposób przeczekać niekorzystny okres na rynku.

Poza tym dajemy kilka wskazówek, jak poprawnie redagować atrakcyjne i przykuwające uwagę leady. Podpowiadamy też, co zrobić, aby nasza firmowa redakcja, bez konieczności przypierania do muru, zapełniała się nowymi autorami. A do tego wszystkiego kilka ciekawostek z branży.

Życzymy przyjemnej lektury!

 

Treści, treści i jeszcze raz treści – dobre. To one budują pozycję naszej firmy w sieci – stwierdzili zgodnie prelegenci konferencji poświęconej blogom firmowym.

 
 
Wtorkowemu ogłoszeniu firmowego bloga roku towarzyszyło seminarium, podsumowujące pięcioletnią historię i doświadczenia konkursu zapoczątkowanego przez Dominika Kaznowskiego. Było ciekawie, dlatego chcemy podzielić się z czytelnikami tym, co naszym zdaniem warto zapamiętać ze spotkania w warszawskim Collegium Civitas.
 
Na początek trochę statystyki, którą w czasie seminarium o blogach firmowych przybliżył Andrzej Grapich z PBI. To, że warto blogować, nie podlega dyskusji, ale warto sobie uświadomić przy tym, że blogi mają całkiem niezły zasięg – co drugi Polak zagląda na jakiegoś bloga przynajmniej raz w miesiącu. To stała liczba od kilku lat. Natomiast sześciokrotnie w ostatnim czasie urosły mikroblogi. I tutaj nastąpiła zmiana – Twitter przegonił dotychczasowego lidera, czyli rodzimego Pingera. Grapich przedstawił też generalny wniosek z obserwacji stron korporacyjnych – ruch na nich rośnie w czasach, gdy firmy stosują kampanie ATL oraz gdy budują swój kontent. Zależność jest prosta: im więcej tekstów na stronie, tym większy ruch.

Ten ostatni argument o potrzebie budowania dobrych treści podkreślali pozostali prelegenci wtorkowego spotkania. To chyba już coraz silniejszy trend, że firmy zaczynają zdawać sobie sprawę, iż sztuczne pozycjonowanie w Google to za mało. A nawet zaczynają tę logikę działań na skróty odrzucać. Zresztą coraz więcej użytkowników internetu zaczyna rozumieć, że wyszukiwarka Google to już nie narzędzie do wyszukiwania, ale miejsce bitwy firm pozycjonerskich.
 
Andrzej Grapich z PBI podczas wystąpienia
 

Przedstawiciele różnych firm (Orange, Netia, BZWBK, Dom Maklerski BOŚ), którzy zaprezentowali się w czasie seminarium, przekonywali, że sumiennie budowany firmowy blog przydaje się podczas sytuacji kryzysowych. Dzięki niemu możemy komunikować stanowisko firmy na bieżąco, a dzięki wcześniej zgromadzonej liczbie stałych czytelników i komentatorów okazuje się, że w sieci zyskujemy naszych obrońców. Poza tym cała złość klientów zbiera się w jednym miejscu, a nie rozlewa po innych witrynach. Blog daje nam szansę dotarcia do liderów opinii – to, czego nie zapewni nam wrzucanie postów na Facebooka. Okazja do rozmawiania o sytuacjach kryzysowych była tym większa, że jednym z prelegentów był w czasie seminarium Karol Wieczorek z Netii, która właśnie w takiej sytuacji się znalazła. Ale jak wspominał Wieczorek, ich blog firmowy do pokonywania kryzysu przydał się już w 2009 roku, zdając wtedy egzamin.

Ciekawym trendem w firmowym blogowaniu jest coraz aktywniejsze włączanie do jego tworzenia czytelników, klientów. Na przykładzie swojego bloga opowiadała o tym Katarzyna Sadowska, menadżer ds. społeczności internetowych BZ WBK. Na blogu tej firmy piszą także właśnie czytelnicy, a ogólna liczba autorów przekroczyła już 70 osób.

Dominikowi Kaznowskiemu, który jest twórcą całego zamieszania z wybieraniem najlepszych blogów firmowych, należy się podziękowanie za zorganizowanie konferencji na ten temat. Była to dobra okazja do wymiany doświadczeń w blogowaniu. A na koniec coś, co bardzo nam się spodobało – jako podsumowanie potrzeby szczerości na blogu i nie robienia z niego zrzutu komunikatów prasowych. Jak powiedział we wtorek Michał Wojciechowski, kierującym blogami BOŚ Banku: „Chcesz pisać prawdę? Elegancję zostaw krawcowi”.