Zapraszamy do czytania

Ostatnie wydanie naszego newslettera w 2014 roku jest już gotowe. Główny temat poświęciliśmy sposobom na angażowanie czytelników w blogosferze.


 
Swoje sposoby na angażowanie czytelników na blogu prezentują znani przedstawiciele polskiej blogosfery. Wśród nich osoby prowadzące blogi małych firm, jak i działające dla dużych korporacji, takich jak Orange czy PZU. Specjaliści od tworzenia treści występowali podczas konferencji Blog Firmowy Roku 2014. Prezentujemy także wyniki konkursu na najlepsze wpisy tworzone na potrzeby firm.


http://www.mediateqa.pl/newsletter/nr25/


Na łamach naszego newslettera o mediach firmowych dokonujemy podsumowania roku. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy nasi Czytelnicy przesyłali nam propozycje tematów, którymi zajmowaliśmy się w naszym magazynie. Prezentujemy zagadnienia, które najbardziej interesowały Działy Komunikacji i Marketingu. Duży odzew na naszą akcję sprawił, że postanowiliśmy prowadzić ją także w nadchodzącym roku.


W dziale newsów możecie poznać wyniki badań o komunikacji pomiędzy działami HR, a menedżerami liniowymi. Okazuje się, że sytuacja jest niepokojąca. Menedżerowie uważają, że informacje pozyskane z sieci są bardziej wiarygodne, niż te przesyłane od HR-owców. Sprawdźcie także kto zdobył nagrodę International Content Marketing Awards.


Możecie zgarnąć książkę „Tajemnice dynamicznej komunikacji”. Wystarczy wziąć udział w naszym konkursie. Szczegóły na ostatniej stronie newslettera.
 

W najnowszym numerze naszego magazynu o mediach firmowych podsumowujemy rok w świecie komunikacji.


 
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na popularności zyskiwały takie pojęcia jak Content Marketing i reklama natywna, choć to od dawna stosowane metody działania, ubrane w nową szatę słowną. W naszej świadomości silniej zarysowało się także pojęcie big data. W roku 2014 rozwinęły się media firmowe, co sprawiło, że zaczęto mówić o nowym rodzaju dziennikarstwa, jakim jest dziennikarstwo firmowe. Specjaliści od komunikacji i mediów firmowych podzieli się z nami swoimi uwagami na temat przewidywanych zmian w dziedzinie komunikacji, jakie według nich mają nastąpić w niedalekiej przyszłości. Sprawdźcie!

 
www.pismoteqa.pl
 
 
 
Piszemy także o fenomenie brand hero. Tworzenie sympatycznego pluszaka jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi marketingowych. Za jego pomocą, w łatwy sposób, możemy przedstawić filozofię firmy, a jednocześnie budować jej przyjazny wizerunek.

 
Jeden z naszych Czytelników zaproponował, abyśmy zajęli się tematem wolontariatu pracowniczego. Na łamach PismoteQi prezentujemy więc sposobyna promocję wolontariatu w mediach firmowych.

 
Poruszamy również kwestię gatunków dziennikarskich, które rzadko pojawiają się w magazynach firmowych, a mogą być doskonałym sposobem na jego ożywienie i przyciągnięcie uwagi odbiorcy. W specjalnym dziale świątecznym prezentujemy propozycje prezentów dla specjalistów od komunikacji. Taki upominek wywoła uśmiech na twarzach nawet najbardziej zapracowanego speca. Sprawdźcie sami!

 
W dziale językowym kilka porad dla redaktorów magazynów o tym, jak zapisywać słowo manager. Czy oznacza to samo, co menażer? W dziale felietonów kilka słów na temat nowości. Czy też uważacie, że wszystko wokół nas musi być nowe?

Zachęcamy wszystkich do lektury ostatniego w tym rokuwydania PismoteQi.

Wśród użytkowników mediów społecznościowych 3/4 deklaruje, że korzysta z hashtagów. Ich potencjał dostrzegły także firmy, które za ich pomocą zaczęły promować swoje produkty.


Wszystko zaczęło się w roku 2007, kiedy Amerykanin Chris Messin zaproponował na Twitterze, żeby grupować dyskusje za pomocą znaku „#”. Jak się okazało, pomysł wypalił, a kratkami zaczęło posługiwać się coraz więcej osób. Hashtagi, czyli wyrazy lub frazy poprzedzone znakiem „#” (np. #WyborySamorzadowe), miały ułatwiać komunikację. Grupowały dyskusje prowadzone na Twitterze i pozwalały w łatwy sposób odszukiwać interesujące użytkowników wątki, bez konieczności wertowania setek stron i tematów. Ich popularność szybko rosła, aż stała się głównym sposobem nawigacji w mediach społecznościowych. Stosowanie hashtagów wprowadziły takie portale jak Instagram, Pinterest, Google+, a w roku 2013 także Facebook. To pokazuje jak ważnym jest ono narzędziem. Mark Zuckerberg powiedział, że wprowadzenie hashtagów na Facebooku ma zapobiec przenoszeniu się użytkowników z Facebooka na Twittera, a jednocześnie ma pomóc w walce z największym konkurentem. Pozwoli także zwiększyć rentowność Facebooka dzięki pieniądzom zarabianym na reklamach, które publikowane będą np. w postach prowadzonych na żywo (relacje spotkań sportowych).

Firmowe hashtagi
Potencjał hashtagowania zauważyły firmy, które uczyniły z niego formę marketingu, a co ważniejsze, skutecznego marketingu. Wśród firmowych hashtagów można wyznaczyć kilka ich rodzajów:

  • hashtagi marki – nazwa firmy lub główne hasło promocyjne poprzedzone „#” np. #CocaCola,
  • hashtagi reklamowe – nazwy akcji reklamowych lub innych akcji prowadzonych przez firmę poprzedzone „#” np. #SzlachetnaPaczka,
  • hashtagi produktowe – hashtagi konkretnych produktów firmy np. #snickers.


Firmowe hashtagi wykorzystywane są do promocji produktów, ale ich głównym zadaniem jest poszerzanie bazy klientów. Dobrze prowadzony hashtag marketing pomaga dotrzeć do szerszej grupy odbiorców.
fot. dreamstime.com

Jak to zrobić?
Przede wszystkim hashtag marki powinien być unikalny. Przed jego użyciem musimy sprawdzić, czy nie jest on już przez kogoś używany, nie tylko na Twitterze, ale także na innych portalach społecznościowych, ponieważ naszym hashtagiem będziemy posługiwać się na wszystkich portalach. To utrwali go w świadomości odbiorców i pozwoli łatwo kojarzyć hashtag z naszą firmą. Ponadto powinien być dość krótki, łatwy do zapamiętania i kojarzyć się z działalnością firmy np. #FajnyCiuch dla firmy zajmującej się sprzedażą odzieży. Takim hashtagiem powinniśmy podpisywać każdy publikowany przez nas post.

Osobne hashtagi można tworzyć dla konkretnych produktów lub prowadzonych przez nas akcji promocyjnych. Przy ich tworzeniu warto zwracać uwagę na trendy, jakie panują na Twitterze (można je sprawdzić w module „Trendy”). Jeżeli w czołówce znajdują się tematy, które wiążą się z działalnością naszej firmy, możemy podpisywać nasze posty hashtagami odnoszącymi się do tych tematów. Dzięki temu nasze treści będą widoczne dla grona osób, które ich poszukują. W ten sposób odbiorcy natrafiają na treści publikowane przez firmę i zapoznają się z jej usługami.


Warto także zadbać o to, aby osoby obserwujące firmowe konto, publikujące treści nawiązujące tematycznie do działalności firmy, podpisywały je naszym hashtagiem. W ten sposób osoby szukające naszej firmy po nazwie będą widziały nie tylko posty stworzone przez nas, ale także przez obserwatorów, a to pozwala budować zaufanie odbiorców do marki. 


Bezcenna jest praca, która wynika z potrzeby serca. Z chęci niesienia pomocy, za którą nie oczekuje się żadnej zapłaty. Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wolontariusza. Z tej okazji przybliżamy Wam jego założenia.


Inicjatywa pracowniczego wolontariatu jest ściśle powiązana z koncepcją społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Opiera się ona na dobrowolnym uwzględnieniu przez firmę aspektów społecznych i ekologicznych w działaniach handlowych. W praktyce wolontariat pracowniczy jest nieprzymuszonym działaniem pracowników, wspieranych przez firmę, na rzecz określonej organizacji pozarządowej lub społeczności lokalnej.

Początki wolontariatu
Idea wolontariatu rozwinęła się tuż po Wielkim Kryzysie (1929-33), kiedy przedsiębiorcy szukali sposobu na odzyskanie społecznego zaufania. Większą popularność zyskał w latach 70. wśród nowojorskich korporacji. Stamtąd, drogami kontaktów biznesowych, trafił do Europy. W roku 1973, w Szwajcarskim Davos, odbyło się Trzecie Europejskie Sympozjum Zarządzania, którego zwieńczeniem był tzw. „Manifest z Davos”, w którym uznano, że biznes to nie tylko działalność zarobkowa, ale także służba społeczeństwu. Trzynaście lat później odbył się „Okrągły stół z Caux” konferencja największych przedsiębiorców z Europy, Japonii oraz USA. Ustalono m. in., że każdy przedsiębiorca powinien kierować się zasadą obopólnego dobra i korzyści społecznych oraz godności ludzkiej. Do Polski idee społecznej odpowiedzialności biznesu dotarły w latach 90. wraz z napływem zagranicznego kapitału. Początki wolontariatu nie były łatwe. Był on kojarzony z PRL-owskim „czynem społecznym”. Mimo tego pierwsze wolontariaty zaczęły funkcjonować około roku 1995 i z czasem straciły negatywne konotacje. Obecnie wolontariat zyskuje coraz większą popularność. Wprowadziło go już 9% polskich firm. Wśród nich najwięksi przedstawiciele polskiego biznesu jak Orange, PZU, Danone czy Provident.
 
fot. dreamstime.com
Dzień Wolontariusza
Międzynarodowy Dzień Wolontariusza Wspierającego Rozwój Gospodarczy i Społeczny – tak brzmi pełna nazwa święta, które obchodzimy 5 grudnia. Dzień ustanowiony został 17 grudnia 1985 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Rok 2001 ustanowiono Międzynarodowym Rokiem Wolontariatu. Dziesięć lat później obchodziliśmy Europejski Rok Wolontariatu. W tym roku celebrujemy 29 Dzień Wolontariusza. Wolontariat pracowniczy nie wymaga wiele pracy, a w zamian przynosi wiele korzyści.

Wolontariat dla pracownika:
  • wzmacnia integrację pracowniczą i pomaga tworzyć zgrany zespół,
  • pozwala wyrwać się z rutyny pracy,
  • pracownik-wolontariusz zdobywa wiedzę i nowe umiejętności,
  • pozwala pracownikom spełniać się zawodowo i rozwijać pasje,
  • wchodzi w interakcje z innymi pracownikami oraz osobami, którym niesie pomoc,
  • pozwala poczuć, że robi się ważne rzeczy, które mają realny wpływa na życie osób potrzebujących.

Firma zyskuje:
  • pracownika zadowolonego i rozwiniętego interpersonalnie,
  • zgrany i zmotywowany zespół,
  • zaangażowanie w wykonywaną pracę, poczucie zaufania względem pracodawcy 
  • zmniejszenie fluktuacji i przyciągnięcie wartościowych kandydatów,
  • pozytywne skojarzenia z marką.

O sposobach promocji wolontariatu pracowniczego w mediach firmowych będziecie mogli przeczytać w najnowszym wydaniu PismoteQi, które ukaże się już niebawem. Bezpłatna prenumeratę PismoteQi możecie zamówić na www.pismoteqa.pl

(RW)

Listopadowe Custom News jest już gotowe. Tym razem zajmujemy się współpracą firm z blogerami. Jak co miesiąc, do wygrania jest także książka.


 Współpraca między firmą a blogerem może przynieść wiele korzyści. Szczególnie w takich branżach jak moda, telekomunikacja, kulinaria czy turystyka. Jednak musi ona być odpowiednio przygotowana. W przeciwnym razie może zakończyć się kompromitacją jednej ze stron. Przykładem jest nieudana akcja firmy Nikon i blogerki Segrity.
 
 
 
http://www.mediateqa.pl/newsletter/nr24/
 

W naszym newsletterze o komunikacji i mediach firmowych piszemy o sposobach na udany wywiad. Jak się do niego przygotować, aby zdobyć informacje i zaciekawić czytelnika. Przedstawiamy też współczesne trendy, które kierują branżą projektowania firmowych logo. Ich design zmienia się z biegiem czasu, jednak niektóre projekty są ponadczasowe.

 
Tradycyjnie mamy dla Was książkę. Tym razem jest to „Nadzwyczajna usługa”. Zgłoś nam temat, którym powinniśmy zająć się w newsletterze, a będziesz mógł zdobyć jedną z najciekawszych publikacji na temat firmowego marketingu.

RW

Nie tylko muzycy mają swoje występy gościnne. Mają je też blogerzy, którzy coraz częściej podejmują współpracę. Nazywa się ona guest blogging i jak każda współpraca, może być sukcesem, albo zakończyć się klęską.


Masz dobrze prosperujący blog. Zgłasza się do Ciebie inny bloger, który chce na Twoim koncie zamieścić swój tekst. Zaczynasz się zastanawiać? To dobrze, bo nie każda współpraca może Ci pomóc.

Kto komu pomaga?
Najważniejsza jest pozycja obu blogerów. Jeżeli jesteś znany, a Twój potencjalny współbloger dopiero zaczyna przygodę z blogosferą, na pewno nie pomoże Ci wypromować Twojego kanału. Natomiast Ty pomożesz wybić się jemu. W odwrotnej sytuacji to Ty możesz zajmować pozycję niższą. Podjęcie współpracy z blogerem o znacznie większej popularności, niż Twoja, jest trudne. Przede wszystkim dlatego, że ma on już wiele takich propozycji, wśród których mogą znajdować się pomysły znacznie intratniejsze od Twojego. Jednak to nie znaczy, że nie należy próbować, szczególnie jeżeli działasz w sieci już jakiś czas i zyskałeś grono wiernych czytelników. Najłatwiej podjąć współpracę blogerom, którzy operują podobnym poziomem odsłon i subskrypcji swoich kanałów.



fot. dreamstime.com

Same plusy?
Ze wspólnego blogowania można wydobyć wiele pozytywów. Przede wszystkim, dla obu stron, oznacza to wzrost odwiedzin bloga, polubień postów i subskrypcji. To ważne, gdyż takie statystyki są kartą przetargową w negocjacjach z reklamodawcami, którzy szukają nowych kanałów marketingowych. Jednocześnie taka współpraca ożywia kooperujące blogi. Pozwala wnieść nowe tematy i poszerzać różnorodność strony. A więc docierać do nowych odbiorców. Dlatego taka współpraca nie musi być sporadyczna. Może przemienić się w stałą akcję, która polegać będzie na comiesięcznym, wzajemnym umieszczaniu tekstów na swoich blogach. Gościnne blogowanie jest szczególnie interesujące dla odbiorców, gdy biorą w nim udział znani i cenieni członkowie blogosfery. Któż przecież nie chciałby widzieć tekstów swoich ulubieńców w jednym miejscu?

Na co uważać?
Guest blogging jest równie pożytecznym, co niebezpiecznym narzędziem. Jeżeli jego częstotliwość będzie zbyt duża, przerodzi się w informacyjny chaos. To natomiast sprawi, że czytelnicy stracą zaufanie do Twojego bloga. Będą go postrzegać jedynie jako źródło zarobkowania, a przecież zaufanie odbiorcy jest dla blogera najcenniejsze. Rozważne i powściągliwe stosowanie gościnnego blogowania zwiększa ruch na stronie. Nieraz w bardzo znacznym stopniu. Ale gdy stosujesz go bez ograniczeń, chcąc pozyskać jak najwięcej odnośników do strony, możesz w rezultacie sobie zaszkodzić. Matt Cutts, który kieruje zespołem do walki z webspamem w Google, wypowiedział się kilkukrotnie na temat niewłaściwego (tj. niezgodnego z prawem lub regulaminem Google) podnoszenia popularności swoich stron. Uważa, że zamieszczanie ogromnej ilości linków, z marnej jakości tekstami, w przypadkowych miejscach jest niedopuszczalne. Takie treści mogą zostać potraktowane jak spam, co grozi nałożeniem kary. Możemy się domyślać, że jeżeli taki proceder będzie się rozwijał, Google zacznie utrudniać życie blogerom, co odbije się na całej blogosferze. Rozsądniej więc traktować guest blogging jako pożyteczne narzędzie wymagające najwyższej jakości, a nie łatwy sposób na podbicie popularności bloga. To zadanie lepiej pozostawić ciekawym i dobrze sprecyzowanym treściom.

Sprawdź z kim blogujesz

Dobrze prowadzone blogowanie gościnne może pomóc nam w zdobyciu wielu cennych kontaktów. Jeżeli jednak jesteś znanym blogerem, a współpracę chce rozpocząć z Tobą ktoś o niewielkim stażu, warto abyś przejrzał jego dotychczasową działalność. To pomoże sprawdzić czy dana osoba nadaje się do profilu Twojego bloga. W ten sposób możesz uniknąć osoby niepoważnej, albo takiej, która operuje niesprawdzonymi faktami. Taka współpraca mogłaby zepsuć Ci reputację, bo pamiętaj, że wszystko co robi gość, zaliczane jest na Twoje konto. A więc nie spiesz się i sprawdź z kim przyjdzie Ci współpracować.  

Błędy merytoryczne – poprawione. Interpunkcja i ortografia – sprawdzone. Pozostała więc korekta typograficzna. Tutaj najłatwiej przeoczyć drobne usterki, więc dla wszystkich redaktorów zamieszczamy listę 5 najczęściej popełnianych błędów wraz z radą, jak ich uniknąć.


  1. Podwójne spacjowanie – zwiększa światło między wyrazami. Zaburza estetykę i może sprawiać problemy przy składzie. Często powoduje, że cały tekst nam się „rozjeżdża”, a my nie możemy znaleźć przyczyny. Podwójne spacjowanie jest wynikiem częstych poprawek, wstawiania skopiowanych fragmentów tekstów lub niedopatrzenia.

Rada: wiele programów posiada funkcję automatycznego korygowania podwójnych spacji. Możemy skorzystać także z opcji „znajdź i zamień”. Uczulmy korektorów, aby w poprawkach zaznaczali nadmierne odstępy.

  1. Złe użycie myślnika – w typografi istnieją 3 rodzaje poziomych kresek. Myślnik (pauza) — oddzielony jest z obu stron spacjami. Nie stosuje się go wewnątrz wyrazów, ale między nimi np. przy zdaniach wtrąconych. Służy także do zapisu dialogów. Półpauza – stosowana jest międzywyrazowo, do zapisu przedziałów (np. 12–15) oraz przy zapisie definicji. Może być oddzielana spacjami. Z powodu dążenia do ekonomizacji tekstów zastępuje często pauzę i staje się znakiem uniwersalnym. Dywiz - wstawiany jest bez spacji i służy do zapisu złożeń np. biało-czerwony, Bielsko-Biała.

Rada: najważniejsze, aby wybrać jeden styl. Wstawiaj 3 rodzaje kresek, albo zdecyduj się na uniwersalną półpauzę i dywiz w połączeniach.


fot.dreamstime.com

  1. Wdowy i bękarty – często pozostają nam spójniki na końcach linijek tekstu. Albo części przeniesionych wyrazów w zakończeniach akapitów. Z punktu widzenia składacza to niedopuszczalne.

Rada: wiszące spójniki można skorygować poprzez opcję „znajdź-zamień” i wstawienie po spójniku tzw. spacji twardej (nierozdzielającej), która przytwierdzi spójnik do wyrazu następującego po nim i przeniesie go do niższej linii tekstu. Można także korygować układ poprzez kerning. Pamiętajmy jednak, aby nie przekraczać wartości 30 w żadną stronę.

  1. Zły zapis cudzysłowów – w języku polskim dopuszczalny jest jedynie zapis „tego typu”. Cudzysłów nie może być prosty i znajdować się z obu stron ''na górze''. To wersja anglosaska, w której stosuje się także zapis złożony z 'apostrofów'.

  1. Nierówne zakończenia łamów – często teksty w poszczególnych łamach nie zaczynają się i nie kończą w tych samych miejscach. To samo dzieje się na sąsiadujących ze sobą stronach.

Rada: należy sprawdzić, czy teksty zostały ułożone na liniach bazowych oraz czy odstęp między liniami jest taki sam w każdym łamie. Ułożenie linii zależy też od fontu. Zobaczmy więc, czy wszędzie jest taki sam.
(RW)