Zapraszamy do czytania

Włączanie blogosfery w działania komunikacyjne staje się w erze social media normą. Tworzenie interesującego, przyciągającego uwagę i wywołującego interakcję contentu przynosi wiele korzyści. Stwarza warunki do ciągłej dyskusji i szybkich reakcji, kreując przy tym liderów opinii. Pod warunkiem, że z nimi rozmawiamy.


Nasz blog zrodził się podczas luźnego spotkania. Zastanawialiśmy się, czemu nie możemy w taki sam sposób, w jaki rozmawiamy przy piwie, opowiadać o rynkach finansowych – tłumaczył w czasie rozstrzygnięcia konkursu na Firmowy Blog Roku 2012 Michał Wojciechowski, koordynator Blogów Bossa, redagowanych przez pracowników Domu Maklerskiego BOŚ Banku. – Dopiero później, gdy to wszystko się rozkręciło, uświadomiłem sobie, że robimy nieświadomy Content Marketing – dodał Wojciechowski. Okazuje się, że blogosfera to dobre miejsce do lokowania naszego produktu wokół pasujących do niego wydarzeń. Do budowania odpowiedniej narracji. I codziennego mierzenia naszego storytellingu z czytelnikami.

Blogi – a co to?
W raporcie „Blogerzy w Polsce 2013” dr Anna Miotk (Newspoint) i dr Tomasz Baran (UW, GG Network SA) przedstawili wyniki badań polskiej blogosfery. Autorzy zdecydowali się na badanie, bo jak tłumaczą we wstępie do raportu, dynamiczny rozwój nowych technologii, zwłaszcza Internetu, sprawił, że każdy z nas może być dzisiaj publicystą i dzielić się ze światem swoimi opiniami. Miotk i Baran uznali, że tak zmieniająca się rzeczywistość zmusza do zastanowienia się nad rolą, jaką w e-czasach odgrywają blogerzy. Badacze zapytali w związku z tym prawie tysiąc osób, czy znają określenie bloger, których blogerów znają, jak często czytają blogi i czy stanowią dla nich źródło informacji oraz czy lektura blogów wpłynęła kiedykolwiek na ich decyzję o kupieniu bądź niekupieniu danego produktu. Okazało się, że zdecydowana większość internautów nie ma pojęcia, kim są blogerzy, mimo że połowa badanych czyta blogi przynajmniej raz w miesiącu, dla co czwartego użytkownika sieci to ważne źródło informacji, a nawet 40% z nich zmieniło decyzję zakupową pod wpływem lektury bloga.

Autorzy raportu „Blogerzy w Polsce 2013” po przeprowadzeniu badania stwierdzili, że blogosfera ma u nas swoich lojalnych zwolenników, którzy stanowią dużą i wpływową społeczność, o którą należy się troszczyć. Zdaniem dr Anny Miotk i dr. Tomasza Barana, blogi to dzisiaj opiniotwórcze medium z aktywną i zaangażowaną publicznością, dlatego powinny znaleźć się w polu zainteresowań marketerów.

fot. dreamstime.com
Trzeba mieć coś do powiedzenia
Już pobieżna analiza polskiej blogosfery korporacyjnej pokazuje, że coraz więcej firm rozumie wnioski zawarte w raporcie o krajowym blogowaniu. Doceniany jest opiniotwórczy potencjał blogów i fakt, że zgromadzona wokół nich aktywna publiczność wchodzi w błyskawiczną interakcję z autorami notek. Jest akcja – jest reakcja, w tym tkwi siła dobrego społecznościowego bloga. – Wcale nie trzeba szokować i stosować wszelkich chwytów, żeby było łatwo, lekko i przyjemnie. Przede wszystkim trzeba mieć coś do powiedzenia – przekonuje Michał Wojciechowski z serwisu Blogi.bossa.pl. Jego zdaniem stosowanie formuły: intrygujący edukatorzy + wymiana myśli, doświadczeń, pomysłów + dialog to najlepsza recepta na stworzenie dobrze funkcjonującego bloga, w którym główną rolę odgrywają aktywni komentatorzy. – Bez nich blog pozostaje tylko blogiem cichej społeczności – stwierdza Wojciechowski.


Blog w twoich rękach
Jest w blogach firmowych kilka obszarów, które możemy potraktować swobodnie. To my decydujemy, jak zostanie zorganizowana praca na blogu – może być on show jednego autora (często to po prostu rzecznik prasowy firmy), ale może też być miejscem publikacji wielu autorów. Takie „medium totalne” stworzył Bank Zachodni WBK, na którego blogu content tworzy ponad siedemdziesięciu blogerów. Co ważne – są wśród nich regularni czytelnicy bloga. My decydujemy też o sprofilowaniu bloga – czy będzie podejmował szeroko zakrojone zagadnienia, czy podzielimy go na kategorie tematyczne. Od nas zależy również, w jaki sposób będzie promować społecznościowy kanał firmowej. Oprócz SEO można skorzystać z innych metod, które niewiele przy tym kosztują. Na przykład? Zamieszczanie odnośników do bloga na stronie korporacyjnej, w aplikacjach mobilnych, newsletterach rozsyłanych do klientów, a także w serwisach
społecznościowych.

Świadomość drogowskazem w blogowaniu
Swoboda w organizowaniu pracy bloga i jego promowaniu na niewiele się jednak zda, jeśli nie uświadomimy sobie kilku fundamentalnych zasad korporacyjnego blogowania. Musimy wiedzieć, że blog to nie kolejne miejsce do „upychania” komunikatów prasowych i wychwalania pod niebiosa swoich produktów. – Trzeba znaleźć dobre proporcje między informacjami o produktach i nowych promocjach a treściami, którymi budujemy przekonanie czytelników, że warto do nas zaglądać – wyjaśniała w czasie przyznania nagród za Firmowy Blog 2012 Katarzyna Sadowska, odpowiedzialna za blog BZ WBK. Żeby czytelnicy zaglądali trzeba publikować content „zza kulis” – wychodzić z formalnego uniformu, prezentować osobiste przemyślenia, odpowiadać na pytania klientów. To ostatnie wydaje się szczególnie ważne, bo jeśli zamierzamy prowadzić bloga, a nie mamy czasu na interakcję z czytelnikami, nasze plany nie mają sensu. Tracimy przy okazji szansę kreowania liderów opinii, którą stwarza blog. Regularne, żywe dyskusje z czytelnikami naszego bloga pozwalają wywindować aktywnych prosumentów do roli obrońców firmy w sieci. Przy okazji firmowej blogosfery możemy też zbierać z pierwszej linii frontu opinie i skargi o naszym produkcie. Ale i w tym przypadku rozmowa jest najważniejsza.

Ugaś kryzys blogiem
Blogi mogą być też odpowiednim środkiem do łagodzenia firmowych kryzysów. W 2004 roku przekonała się o tym Netia, która stanęła przed problemem zbyt dużej sprzedaży i niezrozumienia przez klientów oferty. – Szukaliśmy formuły, w której eksperci mogliby rozmawiać z klientami w mniej formalny sposób – opowiadał Karol Wieczorek, rzecznik Netii, w czasie ogłoszenia wyników Firmowego Bloga Roku. Rozwiązaniem problemu okazał się blog korporacyjny. W sytuacjach nieoczekiwanego napięcia może być to miejsce katalizowania się frustracji klientów – zamiast rozlewać się po całej sieci, niezadowolenie kumuluje się w jednym miejscu. Daje to szansę kontroli nad negatywnymi treściami i prowadzenia w miarę spokojnej rozmowy z klientami.


Tekst pochodzi z pierwszego numeru magazynu PismoteQa.

O komunikacji na blogach czytaj także w Custom News:



Konkursy w pismach dla pracowników to nie tylko zabawa. Czemu jeszcze służą? Sprawdźmy.


Krzyżówki, wykreślanki, sudoku, konkursy foto – niezliczona jest ilość pomysłów na konkursy, jakie możemy wprowadzić na łamy firmowego magazynu. Ale czy oprócz zabawy, którą zapewniają czytelnikom, konkursy pełnią jeszcze jakąś rolę?

Po pierwsze: mini-badanie i wabik
Oczywiście, że tak. Przede wszystkim pozwalają nam – niezbyt dokładnie, ale zawsze – określić zainteresowanie magazynem. Nie uzyskamy reakcji zwrotnej na konkurs, jeśli magazyn nie ma czytelników, nikt bowiem nie będzie świadomy organizowanej przez redakcję zabawy. Im większa ilość konkursowych zgłoszeń, tym większa pewność, że magazyn jest czytany.Z drugiej strony konkursy są magnesem przyciągającym do pisma. Wśród nas jest wielu pasjonatów krzyżówek, gier, łamigłówek. Zaproponowana przez redakcję zabawa to dla tych osób propozycja nie do odrzucenia.

fot. dreamstime.com

Po drugie: interakcja
Oprócz walorów rozrywkowych, konkursy to dobry generator interakcji – wymuszają na naszych czytelnikach zaangażowanie i działanie zwrotne. Odbiorcy pisma muszą wykonać określone zadanie, wykazać inicjatywę, dostarczyć odpowiedź. To bardzo ważne szczególnie w przypadku pracowników, którzy na co dzień nie pojawiają się w gazecie. Być może wynika to z niechęci, zawstydzenia, braku wiary we własne możliwości. Wtedy konkurs może być pierwszym krokiem do przełamania oporów i okazją do pojawienia się na łamach magazynu w innej roli. Konkurs to dobry sposób na zaktywizowanie pracowników na niższych szczeblach, którzy poprzez zabawę na łamach pisma zyskują poczucie, że firmowy magazyn to także ich gazeta.

Po trzecie: sprawdzian wiedzy
Konkursy, oprócz formy zabawy, mogą pełnić także rolę edukacyjną i sprawdzać wiedzę o firmie i o procesach w niej zachodzących, mogą być testem, jak dokładnie pracownicy czytają magazyn. Oczywiście nie powinniśmy przesadzać i robić z zabawy egzaminu wiedzy, przypominającego szkolne czasy. Od naszej kreatywności zależy, jak połączymy zabawę z wiedzą – czy oprzemy hasła w krzyżówce o treści z magazynu, czy wprowadzimy zabawę odcinkową, w której będzie trzeba się wykazać systematycznością Obojętnie, które rozwiązanie wybierzemy, musimy pamiętać, by organizowane konkursy wpisywały się w strategię i misję firmy, by służyły ich propagowaniu wśród pracowników. W dobrze przemyślanych konkursach to wcale nie atrakcyjność nagrody jest decydującym argumentem przemawiającym za wzięciem udziałem w zabawie. Pamiętajmy o tym, by dobrze te proporcje wyważać, największą uwagę skupiając na jakości ogłaszanego konkursu.

Więcej na temat konkursów w magazynach firmowych znajdziesz w naszym Custom News:

Sprawdź także magazyn PismoteQa, w którym pisaliśmy o innych sposobach urozmaicania magazynów dla pracowników:

Newsletter jest jedną z najskuteczniejszych form komunikacji z klientem i budowania z nim relacji. Aby nasz newsletter był skuteczny, należy przestrzegać kilku zasad.


Z badań przeprowadzonych przez GetResponse wynika, że newsletter jest dla firm najpopularniejszą formą komunikacji z klientem. Jednocześnie ponad 70% internautów wskazuje, że regularnie przegląda newslettery, a 9 na 10, że subskrybuje przynajmniej jeden. Newsletter jest doskonałym narzędziem do nawiązywania stałych kontaktów i relacji z klientami, a przy tym do budowania w nich zaufania wobec marki.

Forma
Newslettery mogą mieć różną formę. Najprostsze są przesyłane jako wiadomość e-mail w formie tekstu, która zawiera informacje dotyczące życia firmy lub nowości produktowych. Niekiedy te informacje wzbogacone są o grafiki i zdjęcia. Bardziej zaawansowane, a jednocześnie efektywniejsze, są newslettery tworzone jako odrębne całości w formie flash, które przeglądać można np. w postaci elektronicznych publikacji takich jak flippingbook. Klient otrzymuje wiadomość e-mail z zajawkami tekstów, które odnoszą do osobnej przeglądarki. Newslettery przesyłane w formie prostych wiadomości e-mail są mniej wymagające dla firm pod względem przygotowania. Jednak te bardziej zaawansowane mocniej angażują odbiorców. Ważne jest, aby w kolejnych wydaniach zachować stałą formę. Zmieniają się teksty i grafiki, ale układ pozostaje ten sam. Ważne jest również, aby w newsletterze zastosować stałą kolorystykę, rozkład działów, czy graficzny motyw przewodni. Odbiorcy szybko przywiązują się do formy newslettera. Dzięki stałej formie łatwiej i szybciej będą identyfikować newsletter z marką. Należy również rozważyć, co będzie najmocniej eksponowane w newsletterze. Ponad połowa internautów, zapisując się na newsletter, kieruje się znajomością marki, a ponad 40% zachęcają do tego interesujące tematy artykułów.

fot. dreamstime.com

Cel
Newslettery można podzielić na trzy podstawowe grupy. Pierwszą z nich stanowią newslettery produktowe, czyli takie, których głównym celem jest prezentacja produktów i usług firmy. W znacznym stopniu ich celem jest zwiększenie sprzedaży prezentowanych produktów i zakodowanie ich w świadomości odbiorcy. Dlatego często zamieszczane są w nich różnego rodzaju rabaty i promocje, z których skorzystać mogą subskrybenci newslettera. Jak pokazują badania, ponad połowa internautów decyduje się subskrybować newsletter właśnie ze względu na możliwość otrzymania rabatu lub informacji o nowościach produktowych.
Drugą grupę stanowią newslettery wizerunkowe. Ich zadaniem jest zbudowanie w odbiorcach pozytywnych skojarzeń z marką. Jest to forma bardziej rozbudowana, która stawia na treści. Prezentowane są w nim głównie działania firmy i jej wpływ na dany sektor rynkowy.
Trzecią grupę stanowią newslettery informacyjne. Budują one typowy storytelling wokół firmy. Do minimum ograniczona jest w nich funkcja promocyjna. Newslettery takie prezentują głównie treści związane z działalnością firmy, która, jako ekspert w danej dziedzinie, tłumaczy i prezentuje zjawiska zaistniałe w danym sektorze biznesowym.

Dbaj o treść
Niemal jedna piąta osób, które zrezygnowały z subskrypcji newslettera, podjęła taką decyzję, gdyż publikowane treści przestały ich interesować. Newsletter, podobnie jak prasa firmowa, musi odznaczać się wysoką jakością merytoryczną publikowanych treści. Jednocześnie musi być interesująca, możliwa do wykorzystania przez czytelników (np. forma poradników). Wśród najczęstszych powodów rezygnacji z odbierania newsletterów znalazła się także wysoka częstotliwość ich wysyłki (20,9%). Okazuje się, że zbyt częste, jak i zbyt rzadkie, dostarczanie newslettera zniechęca odbiorców. Optymalnym wydaje się być obecnie newsletter miesięczny.


Więcej na temat tworzenia newsletterów przeczytacie w Custom News:

Sprawdźcie także nasz magazyn PismoteQa:



Tworząc magazyny firmowe musimy pamiętać, że podlegają one pod Prawo prasowe. Jedną z kwestii, na którą warto zwrócić uwagę, jest na pewno zagadnienie autoryzacji.


Konieczność autoryzowania wypowiedzi, wywiadów, wynika z art. 14 ust. 2 Prawa prasowego (ust. z dn. 26 stycznia 1984 r.). Warto pamiętać, że do autoryzacji musimy oddać tylko wypowiedzi, które publikowane są po raz pierwszy. I tylko wtedy, gdy rozmówca o to nas poprosi. Autoryzacja wzbudza wiele kontrowersji w świecie dziennikarskim. Jest uznawana za przeżytek, a ponieważ w większości autoryzowane są wypowiedzi prasowe (radiowe i telewizyjne także podlegają autoryzacji, ale praktycznie takie działania nie są podejmowane, gdyż większość tych przekazów realizowanych jest na żywo), to wskazywana jest nierówność pomiędzy prasą a mediami elektronicznymi. Główny argument przeciw autoryzacji – że osoba wypowiadająca się może zmienić i zniekształcić swoją wypowiedź – jest na pewno racjonalna. Tak dzieje się z wypowiedziami polityków, którzy często wycofują się ze swoich słów.

Dobre strony autoryzacji
Tworząc media firmowe, w tym prasę firmową, musimy pamiętać, że podlega ona pod Prawo prasowe od samego początku, czyli od obowiązku rejestracji tytułu poprzez codzienną działalność. Dlatego warto pamiętać o autoryzacji, ale nie tylko w kontekście obowiązku. W przypadku magazynów wewnętrznych autoryzacja może być naszym sprzymierzeńcem. Dzięki niej uda nam się przełamać niechęć i strach pracowników przed, być może pierwszą dla wielu osób, obecnością na łamach. Gdy pokażemy, że nic nie opublikujemy bez ostatecznej zgody pracownika, być może uda nam się osobę przekonać do sondy, małego wywiadu, wypowiedzi w tekście. Warto także pamiętać, że pracownicy ze swoją merytoryczną wiedzą mogą być nam bardzo pomocni w unikaniu błędów na łamach.



Warto sprawdzać
Często rozmawiamy ze specjalistami, którzy operują technicznymi terminami. A w takich przypadkach o pomyłkę bardzo łatwo. Podczas autoryzacji ewentualne błędy udaje się poprawić. Po za tym sprawnie załatwiona sprawa wywiadu i autoryzacji, oraz nawiązane przy tej okazji kontakty, dają szansę na zbudowanie dobrych, dłuższych relacji z pracownikiem. Ich wynikiem może być chęć do współpracy przy kolejnych wydaniach magazynu, być może nawet napisanie własnego tekstu. Warto także oddawać do sprawdzenia teksty, w których nie ma bezpośrednich cytatów. Dzięki temu również możemy unikać błędów lub, jeżeli takie wystąpią, merytorycznie je poprawiać.

 

Kilka słów o autoryzacji
Autoryzacja dotyczy tylko dosłownych wypowiedzi osoby cytowanej. Nie musimy autoryzować treści, które są pisane przez dziennikarza. Nie musi on informować o autoryzacji (choć etycy mediów mówią, że powinien), ale musi przeprowadzić ją, jeżeli osoba udzielająca wywiadu wyrazi taką chęć. Nie wysyłamy całych tekstów (z wyjątkiem wywiadów), ale tylko fragmenty, które zawierają wypowiedzi danej osoby. Warto dokonywać autoryzacji mailem, by mieć potwierdzenie akceptacji osoby wypowiadającej się. Nie ma ograniczeń jeżeli chodzi o zmiany, jakie może dokonać osoba autoryzująca tekst. Jeżeli mimo zmian chcemy opublikować pierwotną wersję, musimy te części zmienić na mowę zależną lub negocjować z osobą autoryzującą. Nie ma przepisów określających jak długo może trwać autoryzacja. Raczej odnosimy się tutaj do cyklów wydawniczych i dobrych obyczajów.



Ten tekst pochodzi z newslettera CUSTOM NEWS.

Zobacz pozostałe numery a także magazyn PISMOTEQA.

http://www.mediateqa.pl/czytelnia.php#read
Przedstawiamy kilka sposobów jak skutecznie dotrzeć z magazynem firmowym do pracowników.

Magazyny firmowe różnią się nieco od magazynów tradycyjnych. Treści w magazynach dla pracowników lub klientów muszą mocniej skupiać się na stronie merytorycznej. Mają też inną grupę odbiorców, ale tak jak inne magazyny, muszą starać się o ich uwagę.

Dystrybucja magazynu
Wiele firm wychodzi z założenie, że jeżeli wydają magazyn firmowy, to pracownik z pewnością po niego sięgnie. Na niewiele jednak zda się redakcyjna praca, graficzne wysiłki i proces drukowania, jeśli pismo nie dotrze ostatecznie do rąk czytelników. Firmy na różne sposoby organizują kolportaż wewnętrznych wydawnictw. Gazety albo trafiają bezpośrednio na biurka załogi, albo rozkładane są w wybranych do tego miejscach, wspólnych przestrzeniach – przy recepcjach, w hallach, przy windach, w bufetach. Dostarczanie pisma wprost na biurko gwarantuje, że magazyn na pewno trafi do odbiorcy. Z drugiej strony wyznaczenie w firmie miejsc dystrybucji gazety daje pracownikom szansę swobodnego zdecydowania, czy po nią sięgnąć, czy nie. Ta swoboda może przełożyć się na bardziej neutralny odbiór treści publikowanych w firmowym piśmie. Trzeba jednak pamiętać, by odpowiednio oznaczać miejsca kolportażu, a w razie ich ewentualnego poszerzania lub relokacji – komunikować to pracownikom.

fot. dreamstime.com

Co poza drukiem?
Jeśli firma, oprócz drukowanych pism, przygotowuje dla pracowników dodatkowe media i korzysta z innych kanałów komunikacji, warto sięgnąć po nie przy okazji dystrybucji magazynów. W jaki sposób? Newsletter, który zazwyczaj ukazuje się częściej niż pismo, może służyć do prezentowania w krótszej formie treści, które pojawią się w magazynie. Elektroniczne wydawnictwo jest dobrym nośnikiem informacji o zbliżającej się publikacji pisma i sposobem zaprezentowania tematów, które trafią do gazety. Temu samemu celowi może służyć również intranet. Przy okazji przygotowywania czytelników do kolejnego wydania pisma, warto skorzystać też z tablic informacyjnych czy firmowego radiowęzła. Na tablicach mogą zawisnąć informacje z planowaną datą ukazania się firmowej gazety, podobny komunikat może popłynąć w firmowy eter.

Brak komunikacji to problem
Jak pokazało badanie agencji Weber Shandwick, tylko co czwarty pracownik z ponad dwóch tysięcy ankietowanych firm czuje się wystarczająco doinformowany na temat swojego pracodawcy. Z raportu przygotowanego do badania wynika, że sytuacji tej winna jest niewydolna komunikacja wewnętrzna firm, a częściej – jej całkowity brak. Rozwiązaniem problemu są w takich przypadkach media firmowe, zwłaszcza biuletyny czy newslettery, które pozwalają na rozpowszechnienie najważniejszych informacji z życia firmy wśród wszystkich pracowników, a dodatkowo na wzbogacenie ich o luźniejsze treści, które służą integrowaniu firmowej załogi i budowaniu nieformalnych więzi. By osiągać te cele, niezbędne jest jednak docieranie do wszystkich pracowników. Zdarza się, że przygotowywane przez firmy publikacje nie odpowiadają faktycznej liczbie jej odbiorców. Argument konieczności ograniczania kosztów wydaje się nietrafiony w porównaniu ze skutkami, jakie zmniejszanie nakładu może przynieść.

Więcej na temat pozyskiwania uwagi pracowników dla wydań firmowych znajdziecie w magazynie „PismoteQa”:

Sprawdźcie także Custom News:

Jednym z największych wrogów firmowych magazynów jest monotonia. Można jej uniknąć stosując różnorodne formy dziennikarskie.


Jack Trout sformułował jedną z najbardziej znanych maksym w świecie marketingu i komunikacji – „wyróżnij się lub zgiń” (ang. Differentiate or Die). Odnosząc ją do mediów firmowych i komunikacji wewnętrznej możemy dokonać nieznacznej parafrazy, mówiąc „zaciekaw lub zgiń”. Magazyny firmowe muszą walczyć o uwagę czytelnika. Wiele firm wychodzi z założenia, że skoro wydają magazyn, newsletter lub biuletyn wewnętrzny, to pracownicy z pewnością go czytają. W rzeczywistości jednak pracownicy często nie mają ochoty sięgać po treści związane z firmą w swoim wolnym czasie. Zamiast po magazyn firmowy, sięgają po inne wydawnictwa. Dzieje się tak, gdy magazyn nie jest dla pracowników atrakcyjny. Wtedy rezygnują z jego lektury lub zapoznają się z nim pobieżnie, uważając to za swój (przykry) obowiązek.

fot. pixabay.com/pl

Ciekawy = różnorodny
Pisaliśmy już na naszym blogu o sposobach zaciekawienia czytelnika layoutem (http://www.mediafirmowe.pl/2015/07/magia-zawarta-w-layoucie.html). To on przyciąga uwagę czytelnika. Aby jednak zachęcić odbiorcę do dalszej lektury, treści muszą być dla niego interesujące. Nie chodzi tu jedynie o stronę merytoryczną (czy informacje w magazynie będą dla pracownika przydatne). Równie ważna jest forma, jaką nadamy naszym tekstom. W magazynach firmowych najczęściej znajdujemy informacje lub wywiady. To oczywiście dobre i bardzo użyteczne formy dziennikarskie, jednak po czasie stają się one dla odbiorców monotonne. Zadaniem firmowych redaktorów jest dbanie o to, aby kolejne numery magazynu zawierały różne formy dziennikarskie. To ożywia magazyn i zachęca czytelnika do zapoznania się z artykułami. Wywiady i krótkie informacje możemy przeplatać np. sondami. Możemy przeprowadzić je wśród zatrudnionych (pracownicy lubią czytać o sobie nawzajem) lub z osobami, które wypowiedzą się na tematy związane z działaniem firmy (np. wśród klientów na temat zadowolenia z oferowanych produktów). Do magazynu możemy także zaangażować pracownika, który wykazuje talent dziennikarski lub literacki. Może on tworzyć felietony. Warto pomyśleć także o innych formach – infografikach, reportażach, fotorelacjach, czy poradnikach.


Jakie gatunki dziennikarskie wykorzystać w komunikacji wewnętrznej przeczytasz w magazynie PismoteQa:
Przeczytaj także jak stworzyć wywiad, który zainteresuje odbiorcę:


Jeżeli magazyn wewnętrzny jest dla zarządu tubą propagandy, to jego porażka jest bliska.


Zarówno content marketing, jak i media firmowe, opierają się na zaufaniu odbiorców. Jeżeli tworzysz firmowe treści dla pracowników lub klientów, musisz być wiarygodny. To szczególnie ważna zasada w tworzeniu mediów wewnętrznych. Zarządy traktują je niekiedy jako narzędzie do propagandy. Zdarza się, że treści od władz firmy zajmują niemal cały magazyn, a w dodatku ukazują one działania kierownicze w samych superlatywach. Czy taka komunikacja może być skuteczna? Czy może ona budować więzi w środowisku pracowniczym? Czy w ogóle trafia do odbiorców? Odpowiedź jest oczywista. Pracownicy takich mediów unikają, wyczuwając w nich nieszczerość. To również budzi w załodze frustrację, gdyż czuje się ona oszukiwana.

fot. dreamstime.com
Kryzysu nie zatuszujesz
Wiele firm boryka się z wewnętrznymi kryzysami np. konieczność redukcji miejsc pracy, wycofanie się z planów rozbudowy firmy, protesty środowisk lokalnych. Firmy, które prowadza otwarty i uczciwy dialog z pracownikami przekazują takie informacje właśnie w mediach wewnętrznych. To doskonały kanał do tego rodzaju komunikacji. Pracownicy otrzymują informacje na temat kłopotów firmy. Ważne, aby wskazać im źródło problemów, jakie zaistniały w firmie, oraz sposoby, którymi firma będzie je zwalczać. Można także prowadzić w firmowych mediach rodzaj dialogu np. pracownicy przysyłają do redakcji listy ze swoimi spostrzeżeniami, które są następnie publikowane wraz z odpowiedzią i wyjaśnieniami ze strony kadry kierowniczej. To pozwala uniknąć rozprzestrzenienia problemów np. strajku pracowniczego, wywołanego brakiem informacji ze strony zarządu (a to często poczytywane jest jako brak podejmowania działań). Część firm stara się jednak tuszować wszelkie problemy, wypełniając swoje magazyny artykułami zastępczymi, traktującymi o mało istotnych kwestiach. Czy to się opłaca? Z całą odpowiedzialnością odpowiem – nie. Pracownicy utożsamiają się z miejscem swojej pracy. Sami wyszukują wiadomości na temat funkcjonowania pracodawcy. Co jeżeli o kłopotach firmy rozpisują się branżowe portale? Wtedy pracownicy znają te informacje, przekazują je sobie nawzajem. Wśród załogi rośnie konsternacja, która przerodzić może się w niezadowolenie, które z kolei w skrajnych przypadkach może przybrać formę strajku. Jeżeli jednak nie rozwinie się do tego stopnia, na pewno odbije się na jakości pracy wykonywanej przez zatrudnionych.

Etyka w informacji
Informowanie pracowników o problemach firmy nie jest dobrą wolą zarządu, a wymogiem etycznym. Jak pokazały badania MediateQi we współpracy z PismoteQą, propagandowe podejście zarządów do mediów firmowych jest coraz rzadsze. Custom publishing rozwinął się. Coraz więcej firm ma świadomość, że jedynie otwarta komunikacja przynosi oczekiwane rezultaty. Otwarta to znaczy szczera, obiektywna, z szacunkiem dla czytelnika, merytoryczna i uwzględniająca różne punkty widzenia.


Jeżeli chcecie przeczytać więcej na temat etyki w content marketingu i mediach firmowych zajrzyjcie do PismoteQi:

Jeżeli chcecie poznać dokładne wyniki naszych badań, zajrzyjcie do PismoteQi: