Zapraszamy do czytania


Pierwszy kwartał roku praktycznie za nami. Mało komunikowaliśmy, co u nas słychać, co się działo w tym czasie. Można to oczywiście zrzucić na nawał obowiązków(„komunikacja klientów zawsze ważniejsza niż własna”). Z drugiej strony nie ukrywamy, że kombinujemy trochę z formułami naszej rozmowy o mediach firmowych, stąd ta nagła cisza. Będzie wkrótce czas, by o tym opowiedzieć więcej.

fot.pixabay.com




Co u nas? Początek roku to zmiany w projektach klientów, nowe pomysły, rozwiązania, które wymagały wdrożenia. Niektóre projekty przeszły drogę z formuły on-line do printu (tak, tak, to się jeszcze zdarza). Oczywiście w drugą stronę też wędrówki się odbywały. Z ciekawszych spraw - sprawdzaliśmy jak odnajduje się w mediach firmowych formuła „debaty z ekspertami”. I wkrótce nasze wnioski w tym temacie, ale też pomysły, które znajdziecie na naszych stronach. Czas tak szybko gna, że prawie nam umknęło - MediateQa ma już 4 lata. A mogłoby się wydawać, jakby to było wczoraj... Jednak spoglądając na szafę z przykładami prac i projektów można powiedzieć, że było to dawno. Jeszcze jedna dla nas ważna sprawa. Zaczęliśmy delikatnie wspierać Komitet Ochrony Praw Dziecka. Jeżeli ktoś z Was zastanawia się komu przekazać 1 procent przy rozliczeniu rocznym, prosimy i proponujemy, by rozważyć także i tę organizację.
Życzymy Wam odpoczynku i rodzinnej atmosfery podczas Świąt Wielkiej Nocy.


 
 
MJ

Trzy lata temu w grudniu 2012 po raz pierwszy rozesłaliśmy newsletter Custom News. Dziś możemy wspólnie świętować 34 wydania pełne wiedzy i porad o mediach firmowych.



Zachęcamy do lektury specjalnego wydania. Nazwaliśmy je "urodzinowo, świąteczne, noworoczne". Tyle dobrych okazji w jednym numerze. Zobaczcie sami.



http://www.mediateqa.pl/newsletter/nr34/

Gazety dla pracowników mają wieloletnią tradycję. W różnych czasach służyły różnym celom, ale od dawna są podstawowym narzędziem w budowaniu komunikacji w firmie.



Przy okazji święta niepodległości na facebooku MediateQi pisaliśmy o początkach prasy dla pracowników w II RP. To w tym okresie powstało pierwsze pismo dla pracowników. Pierwszym z nich było „Echo Chełmka”, które zaczęło się ukazywać od 1934 roku i było gazetą zakładową firmy „Bata”. Ciekawostką na pewno może być fakt, iż tytuł nadal się ukazuje, tylko w zmienionej formie. Obecnie jest to samorządowy miesięcznik informacyjny ukazujący się na terenie gminy w dwutysięcznym nakładzie. Jego wydawcą jest Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku.

Jednak prawdziwy wysyp tytułów w zakładach pracy nastąpił po II wojnie światowej. Początkowo w nowych socjalistycznych czasach gazety te nie miały jeszcze swojej nazwy. Nazywano je wielonakładówkami (od dosłownego tłumaczenia z języka rosyjskiego „mnogotriażek"). Na radzieckich rozwiązaniach nie opierano się tylko w nazwie, ale także na modelu działania. Duży ilościowy skok pism dla pracowników nastąpił w latach pięćdziesiątych. Większość pism skupiała się nie tylko na zagadnieniach związanych z zakładem pracy, ale także poruszały tematy lokalne i odnosiły się także do wydarzeń krajowych. Gazety pełniły jednak rolę agitacyjną na rzecz ustroju, partii. Większość pierwszych gazet wydawana była w początkach PRL w formie tygodników (choć były także miesięczniki). W latach późniejszych cykl wydawniczy często był zmieniany na miesięczny. Spowodowane to było budowaniem radiowęzłów w zakładach pracy i wzrostem ich roli. Różnie także wydawnictwa dla pracowników były nazywane. Najbardziej powszechną było określenie: „prasa zakładowa”. Jednak pojawiały się także: prasa fabryczna, gazeta zakładowa. Na przestrzeni lat polski ludowej zmieniała się także liczba ukazujących się tytułów. Największy rozwój wydawnictw nastąpił w „dekadzie gierkoweskiej”, w której ukazywało się około 400 tytułów prasy zakładowej. Ale już w 1980 roku pozostało tylko 228 tytułów. Jednak ich łączny nakład wynosił ponad 900 tysięcy egzemplarzy.
 
 
 
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.pwz.pl/264,1,1,dawny-ozarow-mazowiecki-edward-gierek,czytaj-wiecej.html#.VkmoU0t9lcY

Redaktorzy pism zakładowych dzielili się na dwie grupy. Jedna to dziennikarze pracujący w innych mediach, często oddelegowani do pomocy w redagowaniu zakładowego pisma, zaś druga - pracownicy danego zakładu. Co ciekawe redaktorzy prasy zakładowej zostawali członkami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich - działał nawet Klub Redaktorów Prasy Zakładowej przy SDP. Część z gazet była płatna, a w większości przypadków dziennikarze zajmujący się gazetami zakładowym otrzymywali wynagrodzenie.

 

Temat historii gazet zakładowych wydaje się nam ciekawy, dlatego postanowiliśmy stworzyć z tego cykl na blogu. Będziemy od czasu do czasu wracać do tych zagadnień prezentując kolejne ciekawostki i informacje.

(MJ)

W tekście wykorzystano dane zawarte w:
Wiesław Koński, „Petro-Echo” - pismo załogi kombinatu i mieszkańców miasta w latach 1963-1972, Notatki Płockie 35/1-2 1990,
Jolanta Kępa -Mętrak, Gazeta zakładowa – narodziny, rozwój... i co dalej? Studium przypadki, Studia Medioznawcze
Adam Świda, „Prasa zakładowa w okresie przemian”, Zeszyty Prasoznawcze” nr 1-2(91-92), Kraków 1982

Raporty roczne przestały być czarno-białymi zestawieniami wyników finansowych firmy. Współcześnie stanowią one rodzaj prezentacji, która ma pokazać nie tylko kondycję przedsiębiorstwa, ale także wyznawane wartości, cele i priorytety działania.


 
Głównym zadaniem raportu rocznego jest przekazanie informacji na temat wyników finansowych firmy, które trafić mają głównie do klientów, kontrahentów i współpracowników, ale muszą być także dostępne np. dla mediów. Raport roczny przestał być jedynie tabelarycznym zestawieniem osiągniętych wyników. Nowoczesne przedsiębiorstwa wykorzystują każdą okazję, aby przyciągnąć klientów. W tym celu bardzo pomocne są także raporty roczne. Dobre wyniki finansowe można wzbogacić o drukowane wydanie raportu w postaci folderu z ciekawym layoutem (pokaże to zaangażowanie firmy, dbanie o klienta, ekskluzywność swojego wydawnictwa). Jeżeli taki folder zostanie wydany na papierze ekologicznym, można w nim zamieścić adnotację, że firma wspiera działania ekologiczne. Raport roczny można wzbogacić o wydania multimedialne oraz wideo, które pokażą nowoczesność i postępowość firmy, a także dbałość o komfort klientów-odbiorców. Jedno jest pewne – czarno-biały raport to przegrana z konkurencją. Nie chcesz do tego dopuścić? Zobacz, jakie trendy panują obecnie w tworzeniu raportów.


WERSJA DRUKOWANA

Jest to jedna z najpopularniejszych form prezentacji wyników firmy. Jednak nie są to już kartki zapełnione tabelami i wykresami. Wciąż jest ich dużo, ale na pierwszy plan wysuwa się design. Raport roczny musi nie tylko przekazywać informacje. Musi także przykuwać wzrok, być czytelny, intrygować swoim layoutem. Raport roczny w formie folderu musi swoim wyglądem korespondować z wizerunkiem firmy (nie tylko kolorystyka i loga, ale także schludność, przejrzystość, innowacyjność). Raport musi być przyjemny w odbiorze. W ten sposób staje się także doskonałym miejscem do prezentacji firmy – jej krótkiej historii, władz (z kilkoma wypowiedziami członków zarządu), a także reklamy (oczywiście w granicach rozsądku).

WERSJA MULTIMEDIALNA

Raporty drukowane mają jednak pewne ograniczenia dystrybucyjne. Zazwyczaj są one rozdawane podczas firmowych eventów, przesyłane drogą pocztową do najważniejszych kontrahentów lub dystrybuowane w siedzibach firmy. Nie pozwala to jednak dotrzeć do wszystkich zainteresowanych, a ponadto może generować spore koszty, szczególnie w przypadku wysyłki. Z tego powodu żaden raport roczny nie obejdzie się bez wersji multimedialnej, którą można oglądać za pomocą komputera lub urządzeń mobilnych. W najprostszej wersji jest to plik PDF umieszczony na stronie internetowej, który może pobrać lub obejrzeć każdy użytkownik. Ważne jest, aby plik był równie atrakcyjny, co wydanie papierowe. Firma musi zadbać także, aby plik nie był zbyt „ciężki” (np. aby łatwo pobrać go na smartfona lub tablet) oraz aby był stale dostępny. Wiele firm rezygnuje obecnie z wydania papierowego właśnie na rzecz wydań internetowych. Wzbogacają one jednak swoje raporty o wersje multimedialne, w formie odrębnych prezentacji. Mają one na celu skrótowe przedstawienie najważniejszych informacji w przyjemny i zaskakujący sposób. Najczęściej wzbogacane są o materiały audio i efekty wizualne. Takie rozwiązania wskazują na postępowość firmy, jej zrozumienie odbiorców, którzy większość kontaktów firmowych odbywają w sferze internetowej. Dzięki temu raport roczny dociera także do większego grona odbiorców. Podobnie jak w przypadku folderu drukowanego, wersje elektroniczne pozwalają na zaprezentowanie profilu firmy, a także reklamę produktów (umieszczone np. na ostatniej stronie raportu).

http://www.mediateqa.pl/newsletter/nr33/

 
STRONY INTERNETOWE

Część firm postanawia stworzyć odrębną stronę internetową dla raportów rocznych, kwartalnych oraz innych dokumentów i danych firmowych, które mogą przydać się kontrahentom, inwestorom czy klientom. To dobre rozwiązanie, które przede wszystkim pozwala zgromadzić

w jednym miejscu wiele dokumentów i przekazać odbiorcom szeroką perspektywę oglądu funkcjonowania firmy, gdyż na takich stronach znajdują się raporty i zestawienia z poprzednich okresów (pozwala to porównać kondycję firmy na przestrzeni lat). Niektóre firmy decydują się również na stworzenie profili w mediach społecznościowych, na których prezentowane są wyniki finansowe. Jest to innowacyjne podejście, ale należy rozważyć, czy na pewno zamieszczenie raportów w social media sprzyja ich dotarciu do pożądanej grupy odbiorców.



RAPORT WIDEO

W krajach zachodnich normą staje się dołączanie do raportów rocznych specjalnie przygotowanych materiałów wideo. Nie zawierają one wszystkich danych i najczęściej ograniczają tę sferę do minimum. Są ekskluzywnym dodatkiem, który ma rozszerzyć informacje płynące

z raportu. Sam raport ma pokazać „mamy dobre wyniki, rozwijamy się, działamy z rozmysłem”. Materiał wideo ma zarysować filozofię firmy, jej specjalne osiągnięcia, dążenia i priorytety działania. Coraz częściej także polskie firmy wykorzystują tę metodę.
 

Czy niezależne magazyny cyfrowe skazane są na porażkę ?


Kilka lat temu na rynku panował duży optymizm związany z rozwojem elektronicznych wydań magazynów. Z jednej strony mamy na nim dużych wydawców, z drugiej projekty custom publishing. A z trzeciej to i tutaj panował duży optymizm mniejszych i niezależnych wydawców. To dla nich cyfrowe wydania miały być szansą. Interesującą analizę o sytuacji w digital publishingu opublikował miesięcznik „Press” w numerze wrześniowym pod dość wymownym tytułem: „E-organy w zaniku”. Jak pisze autor tekstu Jakub Mejer z pism niezależnych opisywanych przez Press trzy lata temu w niezmienionej formie ukazuje się tylko jedno.
 
fot.dreamstime.com
Warto zdawać sobie sprawę, że na tym rynku panuje duże fluktuacja. Na miejsce zamykanych pism cyfrowych pojawiają się nowe. I cały czas ciężko zbudować jeden model działania i finansowania przedsięwzięcia. Z jednej strony mamy magazyny prowadzone przez pasjonatów danego tematu, gdzie chęć biznesowa jest mniejsza lub próbują opierać swoje działalność na bardzo popularnym obecnie zbieraniu środków w crowdufingu. Projekty małych wydawców nastawione na cele biznesowe mają problemy chociażby na rynku reklamowym. Ale Press zwraca także uwagę, że nawet duzi gracze na rynku mają na nim problemy i działają bez sukcesów (np. „Tap&Swipe” wydawany przez Axel Springer, czy tez projekt Agory z 2012 roku „Next”). Część twórców magazynów rezygnuje, gdyż jak twierdzi nie odnajdują się w formule, regularności, a jednocześnie zamknięcia czasowego. I wraca do kontaktu z czytelnikami np. w formule bloga. Z drugiej strony, jak zauważa (naszym zdaniem bardzo słusznie) cytowany przez Press Bartłomiej Paszylk: „E- magazynów wciąż nie traktuje się poważnie, więc lepiej mieć portal z milionami przypadkowych kliknięć, niż magazyn, który regularnie czyta wybrana klientela zainteresowana konkretną tematyką”. To jest zasadnicze zdanie i ono pokazuje, jak dobrze w formie magazynów cyfrowych mogą odnaleźć się projekty custom publishingu. Spokojne podejście do tematu i chłodna analiza pokazuje, że w tym kanale możemy z klientem prowadzić dobry dla marki dialog. Kwestią sporną jest pytanie czy zamknięta forma magazynu jest dobra. Na ten temat jest bardzo wiele głosów. Naszym zdaniem jednak plusów jest więcej niż minusów. Myśląc o digital publishingu należy pamiętać jeszcze o jednej rzeczy. Rynek tabletów wyhamował i nie zatrzymał się on na zbyt wąskim stopniu nasycenia. A także, że projekty trzeba rozwijać i walczyć o zainteresowanie magazynem czytelników. I sama formuła PDF to już dziś za mało.
MJ