Zapraszamy do czytania

Logo jest jednym z najważniejszych czynników marketingowych.  Jego rozpoznawalność pomaga zdobyć przewagę i zwiększyć zyski. To wizytówka firmy, która w małym znaku graficznym zamyka istotę jej działania.


Które logo jest dobre? To, które każdy zna, przynosi firmie zyski i przywołuje miłe skojarzenia, a jednocześnie identyfikuje z daną marką. Logo zmienia się wraz z wymogami rynku i rozwojem firmy. Jednak nie każda zmiana (redesign) osiąga dobre efekty.


Jabłuszko Newtona

Pierwsze logo Apple, z wizerunkiem Isaacka Newtona i jabłkiem, zostało zaprojektowane przez Ronalda Wayne'a w 1976 r. Uznano jednak, że jest nieczytelne, staroświeckie, zbyt skomplikowane i zmieniono je po roku. Rob Janoff zaprojektował kolorowe jabłuszko. Nawiązywało do poprzedniego znaku. Jednocześnie miało cechy, które uczyniły z niego najbardziej rozpoznawalny znak w historii – prostotę i czytelność. Janoff zastosował tzw. reprezentację treści czyli skonstruował logo tak, aby nabrało znaczenia w połączeniu z tym, co reprezentuje. Jak to zrobił? Przeniósł nazwę na grafikę i dodał kolor. To tworzyło przyjazny wizerunek firmy, która chciała wprowadzić komputery do powszechnego użytku, a w latach 70. taka perspektywa budziła w ludziach pewne obawy. A skąd nadgryzienie? Według projektanta dookreśla znak, aby nie został pomylony np. z wiśnią lub pomidorem. Kolejne zmiany wprowadził Steve Jobs.

grafika ze strony blog.racymind.pl
Chciał, aby logo znajdowało się na każdym produkcie. Kolorowe jabłko nie pasowało. Ponadto, w roku 1997, firma przechodziła kryzys. Zadecydowano, aby odświeżyć wizerunek firmy, a logo uprościć. Tak jabłuszko stało się czarne, poważniejsze. Spełniło też nowe wymogi marketingowe. Czarne jabłko lepiej prezentuje się w dużym formacie np. na budynkach czy wielkich bilbordach. Jest bardziej użyteczne. Szczególnie w internecie, gdzie logo firmy, wyświetlane w małym formacie, pozostaje czytelne. Ostatnio znak przeszedł drobny lifting – zyskał metaliczny kolor i efekt trójwymiarowości. To podkreśla nowoczesność firmy, jej wkład w rozwój nowych technologii. Apple stworzyło proste i czytelne logo, które przestało być już tylko znakiem firmy, a stało się symbolem, znakiem popkultury, który ma wpływa na kreowanie statusu społecznego.

 
Kolorowe gogle
Każdy zna też logo Google. Do niedawna składało się z kolorowych, trójwymiarowych liter, rzucających cień. Jak na światowego potentata, dość niepoważne i nieprofesjonalne. A jednak genialne. Google zyskało popularność, wśród internautów, dzięki prostocie obsługi, trafności wyszukiwania i przyjaznemu charakterowi. Te cechy odzwierciedla logo. Ma więc ono przyjazny charakter i jest (dziecinnie) proste, a co za tym idzie, szybko zapada w pamięć. Aby to podkreślić w 2011 roku Google zrezygnowało z trójwymiarowości i cienia. Firma wprowadziła także nowy trend stosując logo artystyczne (doodle google), które swoim wyglądem nawiązuje do ważnych wydarzeń, świąt itp.

grafika ze strony blog.aledycha.pl
Tak stworzono przestrzeń kontaktu z klientem, która buduje przyjazny wizerunek firmy. Google zapoczątkowało trend znaków dynamicznych. Od niedawna logo artystyczne stosuje Interia.pl. Szwajcarska firma telekomunikacyjna Swisscom wprowadziła logo animowane. Modne stają się również logo bez własnej materii, w których zamykają się dowolnie wybrane obrazy. Przykładem jest znak MTV. Podobną konwencję przyjęła firma Aol., której logo jest białe, przez co staje się widoczne jedynie na tle jakiejś grafiki.

 
Grubasek Pepsi
Zmiany mogą być też nietrafione, czego przykładem jest Pepsi. Firma od początku próbowała naśladować swojego konkurenta. Pierwsze loga były kopią znaku Coca Cola (który od ponad 130 lat jest niemal identyczny). Logo Pepsi wielokrotnie zmieniało swój wygląd. To miało pomóc w wygraniu wyścigu o klienta. Jednak pochłaniało kolejne pieniądze, a efekt był ten sam. Obecne logo – trójkolorowa kula o nieregularnych kształtach (koszt 1,2 mln dolarów) – według twórców, nawiązuje do budowy kuli ziemskiej i odzwierciedla cyfryzacyjny postęp świata (kształtem przypomina emotikony).
grafika ze strony adworkers.pl
Inne zdanie mają jednak internauci, którzy stworzyli mnóstwo żartobliwych przeróbek znaku. Coca Cola, w przeciwieństwie do Pepsi, konsekwentnie budowała przywiązanie klienta do marki i swojego znaku. Podobnie jak Apple, weszła w sferę popkultury. Czyli logo odniosło sukces. Te przykłady pokazują też, że znak firmowy staje się integralną częścią życia współczesnego człowieka.
(RW)

Polecamy kolejny numer newslettera o komunikacji wewnętrznej i mediach firmowych. Tym razem postanowiliśmy przyjrzeć się fenomenowi youtuberów oraz kulisom ich sukcesu.


W najnowszym Custom News prezentujemy mechanizmy działania polskich youtuberów. Przezentujemy ich sposoby na sukces i ciągłą popularność. Omawiamy także sposoby na wprowadzenie w firmie pracowniczego wolontariatu. Radzimy jak postępować, aby nie stał się on przykrym obowiązkiem, a pracownicy z chęcią w nim uczestniczyli. Podejmujemy również polemikę z Przemysławem Furą – Digital&Innovation Director 24/7Communication. My, jako MediateQa, nie zgadzamy się z jego tezą, że przyszłość rynku marketingowego należy do wielofunkcyjnych agencji. Na rynek powróci specjalizacja, gdyż wielozadaniowość zawsze odbija się na jakości. Czy zgadzacie się z nami?

W sekcji „NEWS” prezentujemy wyniki badań dotyczących przyszłości usług i produktów mobilnych. Zamieszczamy także zaskakujące badania o komunikacji między PR-owcami, a dziennikarzami. Czy wiecie, że większość komunikatów prasowych, skierowanych do dziennikarzy, ląduje w koszu?

http://www.mediateqa.pl/mediateqa_newsletter.php
 Jak co miesiąc zachęcamy do wzięcia udziału w konkursie dla czytelników. Do wygrania książka „Dobro popłaca”, z której możecie poznać strategie marketingowe największych firm świata jak IBM, Nike, Avon czy Microsoft.

Magazyn firmowy przestał być narzędziem propagandowym. Mniej jest w nim treści od Zarządu, chociaż wciąż zajmują one czołowe miejsce. Głównym problem stanowi brak atrakcyjności komunikatów Zarządu – wynika z autorskiego badania agencji MediateQa oraz magazynu PismoteQa.


W najnowszym wydaniu PismoteQi prezentujemy wyniki badania treści od Zarządu zamieszczanych w firmowych magazynach. Ile miejsca zajmują? Gdzie najczęściej się pojawiają? Jaką mają formę? – na te pytania znajdziesz odpowiedź najnowszym numerze magazynu. Przeprowadzone badania zainspirowały nas do poświęcenia całego numeru sprawom związanym z funkcjonowaniem mediów firmowych. Prezentujemy kilka porad dotyczących wprowadzania zmian w magazynie dla pracowników. Jeżeli są one przemyślane i zaspakajają potrzeby czytelnika, będą dobrze odebrane. W innym przypadku magazyn może czekać katastrofa. Czytelnik nie lubi zmian, szczególnie drastycznych.

www.pismoteqa.pl
Magazyn firmowy to świetne miejsce aby pokazać dzieci pracowników. To poszerza integrację i tworzy familijny charakter wydawnictwa. Przynosi radość dzieciom i dumę ich rodzicom. Radzimy jak go urozmaicić oraz jak zorganizować dział life-style .

Poruszamy także temat strategii marketingowych prowadzonych w firmach. Okazuje się, że komunikacja i strategi nie zawsze idą w parze. Czy wiesz ile firm korzysta z działań w Social Media, a ile uznaje jedynie tradycyjne media?

Zapraszamy także do stałych działów – historie rysowane kreską, porady językowe dla redaktorów oraz felieton

PismoteQę można przeczytać pod adresem: www.pismoteqa.pl
lub otrzymać wydanie papierowe. Wystarczy napisać swoje dane – gdzie i do kogo mamy dostarczyć magazyn. Zgłoszenie należy wysłać na adres: biuro@mediateqa.pl. Magazyn wysyłamy oczywiście bezpłatnie.

 

Zachęcamy do lektury i zamawiania magazynu.

Jeśli myślisz, że typografia to jedynie wybór fontu, pogrubienie i dobór koloru, mylisz się. Typografia jest wszędzie. A dobra typografia to sztuka.


Każdy tekst jest produktem. Każdy produkt potrzebuje opakowania. Musi ono być eleganckie, ekstrawaganckie, nowoczesne, wystylizowane itd. Najważniejsze jednak, by przyciągało uwagę odbiorcy. Każde opakowanie jest jednocześnie reklamą. Suchy tekst nie ma siły przebicia. Potrzebuje odpowiedniej szaty graficznej. To ona decyduje, że sięgamy właśnie po niego. Typografia, jako sztuka projektowania, ma za zadanie stworzyć tekst, który będzie nie tylko atrakcyjny graficznie. Musi dbać o komfort czytelnika, a więc przejrzystość i czytelność. Celem typografii jest satysfakcja odbiorcy płynąca z lektury tekstu. Szczególne ważna jest w kreowaniu prasy firmowej, której tak zależy na trafianiu z treściami do odbiorców, a często porusza skomplikowane zagadnienia.

fot.dreamstime.com

Typografia zaczyna się dziś na ekranie monitora, kiedyś na tablicy zecera. Ustalamy proporcję magazynu, folderu, czy ulotki. Następnie określamy wielkość marginesów. Wyznaczamy miejsca tytułów, leadów, śródtytułów, pagin i stopek. Dobór kroju pisma, wielkości, kolorów, grafik, projektowanie zmyślnych układów, gry obrazem. Prasa firmowa daje możliwości na swobodne operowanie projektem graficznym. To właśnie zadanie typografa, aby wprowadzić urozmaicenia. Albo stworzyć taki projekt, któremu czytelnik się nie oprze. Atrakcyjność custom publishingu jest kluczem do jego sukcesu. Los publikacji zależy od typografii. To ona sprawia, że pracownik firmy, w wolnej chwili, nie sięgnie po pilot do telewizora, lecz po firmowy miesięcznik. – Konsument stał się przeładowany informacją, przesadnie krytyczny i zobojętniały, a jego potrzeba konsumpcji zaspokojona – napisał, w jednej ze swoich książek, Edgar Geffroy, jeden z najwybitniejszych motywatorów biznesowych. Typografia jest sztuką, która tę potrzebę na nowo rozbudza. Dociera do nas zewsząd. Każdy napis na bluzie, każda ulotka, reklama, strona internetowa, gazeta, czy książka są w znacznej mierze dziełem typograficznym. I to właśnie od typografii zależy ich sukces. To ona sprawia, że przystajemy na chwilę, porzucamy swój codzienny pęd, by na kilka sekund, czy minut, zanurzyć się w przyciągającym wzrok tekście. Typografia sprawiła, że chcemy czytać i poznawać kolejne treści. A w dodatku wywołać w odbiorcy poczucie, że ma w ręku produkt ekskluzywny, na który warto poświęcić czas.  
(RW)


Tekst jest jak las – najciemniejszy w środku. Warto więc go czymś rozświetlić.


Dziś kolejna część naszego poradnika o fotografiach w firmowych magazynach. Podpowiadamy gdzie szukać darmowych zdjęć z licencją na publikację. Obecnie powstaje coraz więcej banków z fotografiami darmowymi. Ich użytkowanie znacznie ułatwia pracę, a jakość oferowanych zdjęć nie odstaje od tych płatnych.

Darmowe witryny udostępniające fotografie działają na podstawie licencji Creative Commons. Utrzymywane są przez amerykańską organizację non-profi – Creative Commons. Zestaw podstawowych licencji pozwala udostępniać utwory objęte prawami autorskimi. Tym samym artyści zachowują prawa i mogą dzielić się swoją twórczością. Pamiętajcie jednak, że nie wszystkie zdjęcia na takich stronach są darmowe. Dobrze jest upewnić się czy są objęte licencją. Poniżej prezentujemy 6 najciekawszych, naszym zdaniem, banków nieodpłatnych zdjęć, wykorzystujących licencje CC.

fot.dreamstime.com

DEVIANART.COM
Jedna z najpopularniejszych witryn. W swojej bazie ma ponad 285 mln prac. Dziennie trafia do niej ok. 140 tys. nowych. Wśród nich wiele jest grafik. Wszelkie fotografie można pobrać bez rejestracji i wykorzystać w celach prywatnych lub komercyjnych. Jednak duża część autorów udostępnia swoje prace odpłatnie. Zdarza się także, że autorzy nie zezwalają na publikowanie swoich prac.


4FREEPHOTOS.COM
Dziecinnie prosta w obsłudze witryna ze sporym zasobem zdjęć. Nie wymaga rejestracji. Pod prezentowaną grafiką znajdują się cztery miniaturki innych zdjęć o tej samej tematyce. Te są jednak płatne. Strona oferuje zdjęcia do celów prywatnych oraz komercyjnych, jednak większość z nich ma niewystarczającą do druku rozdzielczość. To dobra oferta dla wydawnictw internetowych.


FREEPIK.COM
To baza darmowych plików graficznych. Zbudowana jest na zasadzie przeglądarki, która analizuje bazy innych banków. 1,4 mln prac, w tym także dla profesjonalnych grafików. Pobrane materiały można wykorzystywać prywatnie oraz komercyjnie. Twórcy strony zapewniają, że także w czasopismach czy reklamach.


COMMONS.WIKIMEDIA.ORG
Ponad 21 mln zdjęć do celów prywatnych oraz komercyjnych (dotyczy opatrzonych symbolami CC). Pobieranie bez rejestracji. Rozbudowane wyszukiwanie m. in. według rozmiaru, źródła, typu licencji czy autorów. Witryna należy do organizacji non-profit Wikimedia Foundation – właściciela Wikipedii.


FLICKR.COM
To serwis fotograficzny, w którym możemy wyszukać zdjęcia z licencją CC. Część z nich także do celów komercyjnych. Można pobierać bez rejestracji, jednak dopiero przy próbie pobrania ukazuje się rozmiar zdjęcia. Fotografie dobrej jakości, jednak ich wyszukiwanie zabiera trochę czasu.


PIXABAY.COM
Przeznaczenie zdjęć określa rodzaj licencji. W bazie znajduje się około 194 tys. prac. Witryna łatwa w obsłudze. Daje możliwość pobierania grafik bez rejestracji. Po kliknięciu w określone zdjęcie można wybrać jego rozmiar. Automatycznie wyszukuje też zdjęcia o podobnej tematyce.


(RW)


Jeżeli inwestujemy w wydawanie pisma, nie możemy oszczędzać na zdjęciach. Firmowy magazyn powinien mieć swojego fotografa.

 
Wracamy do tematu, który już rozpoczęliśmy na naszym blogu. W pierwszej części zdiagnozowaliśmy główne problemy, jakie trapią firmowe magazyny pod kątem fotografii. Dziś postaramy się znaleźć recepty na te kłopoty.
 
Najważniejszą sprawą jest posiadane fotografa w firmowej redakcji. Nie musi to być osoba na etacie. Możemy wynająć fotoreportera, który będzie obsługiwał firmowe spotkania i zebrania. Wykona nam fotografie autorów lub pracowników do sondy. Dzięki temu będziemy mogli budować bazę dobrych zdjęć, które wykorzystamy wielokrotnie, nie tylko w firmowym magazynie. Dobrze zorganizowana praca fotografa pozwala te sprawy załatwić podczas dwóch, trzech wizyt przy jednym wydaniu magazynu. Oczywiście w zależności od ilości eventów do obsługi. Współpraca z fotografem wiąże się z kosztami. Musimy jednak pamiętać, że inwestując w pismo nie możemy oszczędzać na fotografii. Jest ona podstawowym składnikiem dobrej gazety. Można podjąć współpracę na przykład z fotoreporterem lokalnej gazety. Nie będą to wtedy stawki, które zrujnują nasz komunikacyjny budżet. Usługi foto oferują także agencje, które wspierają firmy w wydawnictwach custom publishing. Zdarza się, że wśród pracowników są pasjonaci fotografii, którzy nie tylko mają odpowiedni sprzęt, ale także spore umiejętności. Jest to także rozwiązanie naszych fotograficznych problemów, ale pod jednym warunkiem. Musimy taką współpracę dobrze unormować w firmie. Zdecydować, czy pracownik będzie wykonywał to odpłatnie, czy też nie. Należy ustalić jego dyspozycyjność, aby nie kolidowało to z jego innymi obowiązkami.
fot.dreamstime.com
Wśród problemów wskazywaliśmy także zły dobór fotografii i zbyt częste korzystanie z banków zdjęć. Jest to wygodne i może sprawdzić się przy wielu tematach, ale nie wypada zastępować takimi zdjęciami fotografii, które odnoszą się bezpośrednio do naszej działalności i firmy. „Stoki” mogą nam jednak pomóc przy tematach luźniejszych, „okołopracowych” np. w dziale life-style. Dzięki nim możemy dobrze zilustrować tematy niskim kosztem.
 
Pamiętajmy także, by nie przesadzać z ilością zdjęć. Szczególnie przy relacjach. Nie warto na jednej stronie dawać 10 małych fotografii. Lepiej wybrać dwie, ale dobre i pokazać je w odpowiednim rozmiarze. W prasie firmowej bardzo ważne jest pokazywanie pracowników. Zdecydujmy się wtedy na publikację fotoreportażu z prawdziwego zdarzenia i oddajmy na to odpowiednią ilość miejsca. Publikacja miniaturek, na których i tak mało widać, nie ma sensu,
 
Kadrowanie i praca nad zdjęciem do druku wymaga odpowiedniej wiedzy. Dlatego, gdy współpracujemy z agencją wydawniczą to ona powinna zadbać o odpowiedni poziom naszego magazynu również pod tym względem. I na koniec jedna uwaga. Nie przesadzajmy z foto edycją. Pracownicy się znają i gdy zdjęcia osób poddawane są zbytnim poprawkom, możemy „poprawione” osoby skazać na śmieszność wśród kolegów. Poza tym poprawione i nienaturalne obrazki to niewiarygodne pismo.
 
(MJ)
 
 
 
 
 
 
 

Zachęcamy do przeczytana kolejnego wydania newslettera o komunikacji wewnętrznej i firmowych mediach. Oprócz interesujących tekstów dla czytelników newslettera, do zdobycia są książki „Dawid i Goliat. Jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów”.


W pierwszym po wakacjach CUSTOM NEWS zespół MediateQi jako temat wiodący proponuje przygotowanie się do zmian w magazynach firmowych. Jeżeli o nich myśleć, to właśnie teraz, by wiedzieć, co chcemy zmienić przed okresem przełomu roku. Wtedy to część firm szuka nowych agencji do współpracy przy realizacji magazynu. W Custom News zwracamy uwagę jak proces zmian zaplanować, ale także jak go przeprowadzić, by zmiany były faktyczne a nie tylko powierzchowne. Przypominamy także bardzo ważną zasadę, o której wszyscy firmowi redaktorzy powinni pamiętać. Posadzenie grafika przed komputerem nie daje nam szansy na nową gazetę, a jedynie na jej opakowanie. Dlatego też warto spojrzeć do newslettera, by dobrze wszystko zaplanować.
 
http://www.mediateqa.pl/mediateqa_newsletter.php
 

Polecamy także do przeczytania materiały o Raportach Rocznych oraz o roli wstępniaka w firmowym magazynie. Oprócz tego, jak co numer, przegląd wydarzeń.

Dodatkowo mamy dla czytelników CN dwie książki „Dawid i Goliat. Jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów". Jak je zdobyć? Szczegóły w newsletterze.

MJ